Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /wp-content/plugins/fresh-custom-code/bootstrap/pluginClass.php on line 116

Sztuka ze śmieci, ruszt na toalecie.

Ze sztuką jak z muzyką, są gusta i guściki. Jeden podziwia Nikifora, inny Beksińskiego. Podobają mi się dzieła surrealistów, choć niektóre z nich wyglądają na powstałe przy pomocy dużych ilościaci LSD. Inna sprawa, że czasem ciężko stwierdzić czemu coś zostało za sztukę uznane. Niektóre obrazy wyglądają na zwykłe bohomazy, które ja rysowałem mając kilka lat. A mimo wszystko znajdują się doceniający je krytycy, osoby zdolne zapłacić duże sumy pieniężne… Czyli wszystko może nią być, wystarczy tylko, że zostanie docenione?

Taka historia: w 1964 pewien dziennikarz wystawił obrazy nieznanego wcześniej Francuskiego malarza Pierre Brassau. Nie spodziewajcie się czegoś wspaniałego, wygląda to tak, jakby ktoś w losowych miejscach wylewał farbę. Krytycy docenili jego pracę aż okazało się, że Pierre nie istnieje. Istnieje za to małpa Peter, która dostała do ręki pędzel i postanowiła się zabawić. Skoro znawcy sztuki się nie poznali, to jak można winić przeciętnego człowieka?

No dobra, to uroczo wygląda.

We włoskim mieście Bari trwała wystawa „Mediating Landscape”. Wyglądała ono następująco: okruszki, kawałki gazet i kartonów leżały na ziemi. Gdy sprzątaczka to zauważyła „dzieło” wylądowało w koszu. Drogie, bo warte 10 tysięcy, za co zapłacił jej pracodawca. Jestem szczerze zaskoczony jak coś takiego można nie tyle było uznać za artyzm, co jeszcze tak wysoko wycenić. Coś podobnego wydarzyło się w 2001 gdy praca Damiena Hirsta, składająca się z butelek, kubków i innych śmieci, również wylądowała w koszu. Duży plus dla twórcy, bo sam uznał to za śmieszne zdarzenie.

Oto co się stanie jak postawisz w muzeum okulary na podłodze.

Gustav Metzger był pionierem sztuki auto-destrukcyjnej. W 2004 kawałek jego instalacji również źle skończył, na szczęście autor szybko go odtworzył. Nie musiał się wiele natrudzić, wystarczyło że do torebki wrzucił pocięty karton. Joseph Beuys nie miał tego szczęścia, gdyż od 9 miesięcy już nie żył. Jego „Fettecke” było czymś wyjątkowym: 5 kilo masła na muzealnej ścianie. Dozorca ASP z Düsseldorfu był tak zachwycony tym widokiem, że przy nadarzającej się okazji to zmył. Potem rzecz jasna tłumaczył się, że nie wiedział czym to jest.

To pokazuje, że udając do muzeum należy uważać co się robi. Najlepiej niczego nie dotykać. I nie opierać się o ścianę, bo okaże się, że ona sama jest tworem jakiegoś ekstrawaganckiego umysłu, który w ten sposób chciał się wykazać. A jeżeli jest się artystą, to za duże pieniądze można sprzedać własne śmieci. Jeśli rusztowanie może zostać uznane za dzieło sztuki, to wszystko może nim być. Można się śmiać, można obruszać, nie zmieni to jednak obecnego stanu rzeczy. Ktoś to doceni, ktoś to kupi. Dlatego najlepiej samemu stworzyć coś takiego; powiedzieć, że stworzył to jakiś stary, nikomu nieznany artysta i następnie liczyć złotówki na koncie.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl, Krakowski Stańczyk     Designed by Okult.pl