Apophis: wisząca groźba?

Od czasu do czasu media w mediach można usłyszeć o zagrożeniach ze strony zmierzających w stronę naszej planety asteroid. Niebawem powróci temat jednej z nich. Planetoida Apophis minęła Ziemię na początku stycznia 2013 roku, a w ciągu najbliższych dekad dwukrotnie zbliży się do naszej planety. Czy niepokój wywołany tą informacją jest zasadny?

 

Odkrycie niebezpieczeństwa

W mitologii egipskiej Apopis był demonem, który każdego dnia starał się pożreć barkę słoneczną boga Ra. Gigantyczny wąż będący wcieleniem zła i ciemności, prowadzący wieczną wojnę przeciwko innym bogom został potępiony jak wiele innych legendarnych bestii.

19 czerwca 2004 roku trzech astronomów odkryło obiekt określony jako 2004 MN4, później przemianowany na 99942. Odkrywcy byli fanami serialu “Gwiezdne wrota”, postanowili więc nadać mu imię jednej z postaci tam występujących. Trzeba przyznać, że jest ono całkiem złowieszcze, biorąc pod uwagę prognozy, które szybko zaczęły się pojawiać.

Wielkość planetoidy oszacowano na około 300 metrów, masę zaś na 50 milionów ton. Dla porównania, meteor który eksplodował nad Czelabińskiem w 2013 mierzył ledwo ponad 17 metrów i ważył 10 tysięcy ton. Już na wstępie stwierdzono, że szansę na kolizję są bardzo duże. Początkowo wynosiły 1 do 233, każda następna obserwacja tylko zwiększała groźbę, aż 27 grudnia 2004 określono na 2,7%, co w kosmicznej skali jest niemal pewnikiem. Dalsze obserwacje w tym samym dniu stwierdziły jednak zmniejszenie ryzyka. Późniejsze badania nie tylko to potwierdziły, co jeszcze uznały brak zagrożenia z jego strony.i

Warto wspomnieć, że nasza planeta ciągle jest bombardowana przez meteoryty, kosmiczny pył i skały. Większość z nich jest tak mała, że spala się od razu w atmosferze (wskutek tarcia), inne są widzialne jako spadające gwiazdy. Istnieje naprawdę niewielka szansa, by na powierzchnię naszej planety dostał się większy kawałek skały kosmicznej. Jeszcze rzadsze są kolizje z tak dużymi ciałami jak Aphopis. Trzeba jednak zaznaczyć, iż takie niebezpieczeństwo, choć mało prawdopodobne, nadal istnieje. Na szczęście w ciągu najbliższych lat nie zanosi się na zderzenie Ziemi z innymi ciałami kosmicznymi.

Konsekwencje kolizji

Mimo minimalnej szansy na takie zdarzenie media zaczęły już siać niepokój, otrzymawszy informacje, iż planetoida zbliży się do Ziemi w 2029 roku, a dokładnie dnia 13 kwietnia. Będzie wtedy widoczna gołym okiem jednak nie niebezpieczna. Podziwiać ją będzie można jako bardzo jasny punkt światła poruszający się po nieboskłonie. Zbliży się na odległość 38 tysięcy kilometrów co oznacza, że będzie w podobnej odległości co satelity telekomunikacyjne. Instytucje takie jak NASA uspokajają mówiąc o znikomej szkodliwości Apophisa. Jednakże następca mitycznego potwora nie da o sobie na długo zapomnieć i wróci jeszcze w 2036 roku. Zaczęto się zastanawiać nad tym czy grawitacja naszej planety, przy tak bliskim przelocie, wraz z innymi oddziaływaniami, może wpływać na trajektorię, a co za tym idzie – na zwiększenie ryzyka impaktu. Wedle obecnych przewidywań będzie ono jeszcze mniejsze niż to w 2029 roku, jednak aktualne badania nie są w stanie przewidzieć wszystkich czynników mogących wpłynąć na trajektorię planetoidy. Pojawiły się również informacje, że obiekt kosmiczny pojawi się po raz kolejny blisko Ziemi i nastąpi to w 2068 roku, ale i tu nisko ocenia się jego potencjalne zagrożenie.

Jakie zniszczenia mógłby wywołać taki obiekt? Zazwyczaj mówi się o detonacji rzędu 500 megaton. „Car bomba’’, największa bomba stworzona przez człowieka, miała moc 50 megaton, a więc 10 razy mniejszą od tej przewidywanej z kolizji Apophisa z Ziemią. Ostatnią największą katastrofą na Ziemi spowodowaną czynnikiem kosmicznym był upadek ciała Tunguskiego (do dzisiaj nie wiadomo czym był – meteorytem, fragmentem komety czy czymś zupełnie innym), który dokonał bardzo dużych spustoszeń w Syberyjskiej tajdze. Jego katastrofalna siła byłaby jednak niczym przy upadku obiektu pokroju Apophisa.

Przedsmak tego, jak może wyglądać kolizja naprawdę dużego ciała, mieliśmy w lipcu 1994 roku, gdy satelita Jowisza, Shoemaker-Levy’ego 9, została przejęta przez siły grawitacyjne kolosa. Rozpadła się ona na 21 fragmentów, które przez tydzień bombardowały planetę, gdzie najmocniejsze z uderzeń miało siłę wielokrotnie wyższą od potencjału atomowego. Błysk impaktu można było obserwować przez domowy teleskop, podobnie jak powstałe po tym wydarzeniu kratery.ii Jeszcze kilkukrotnie zaobserwowano zderzenie dużych obiektów z gigantami Układu Słonecznego. Poza walorami naukowymi przyniosło to również inny, pozytywny skutek. NASA na poważnie zajęła się obserwacją NEA – obiektów bliskich Ziemi, dla których istnieje choćby cień szansy na kolizję z naszym globem, między innymi takimi jak Apophis.iii

Dobrą wiadomością jest fakt, iż ewentualne uderzenie Apophisa nie byłoby równoznaczne z zagładą całej ludzkości. Mimo licznych ofiar, ogromnych strat finansowych i ogólnego chaosu jaki wywołałby na naszym globie jego masa nie jest na tyle duża by mógł zagrozić całej ludzkiej populacji. Stopień zniszczeń zależałby w dużym stopniu od tego w którym miejscu uderzyłaby ta planetoida. Na lądzie spowodowałaby gigantyczny krater i długotrwałe pożary, a trafiając w ocean wywołałaby niszczycielskie tsunami. Klimat Ziemi mógłby się lekko zmienić, temperatura spadłaby o jeden do dwóch stopni, jednak pod tym względem planeta powinna szybko wrócić do normy. Najbardziej bolesnym dla nas przypadkiem byłby ten, w którym uderzyłby on w miejscu elektrownie jądrowe, gdyż poza ogromnymi stratami wywołanymi przez sam obiekt bardzo duże połacie terenu zostałoby skażone promieniowaniem radioaktywnym. Na chwilę obecną nie posiadamy danych by wytypować ewentualne miejsce kolizji. Gdyby się nam udało, oczywiście w bardziej prawdopodobnych sytuacjach, łatwiej byłoby podjąć kroki zapobiegawcze, włączając w to ewakuowanie ludności cywilnej.

Nie taki diabeł straszny

Mimo wszystko uderzenie Apophisa nie byłoby największą katastrofą w znaną ludzkości. Ewentualne szkody nie dorównałyby w żaden sposób do skutkom erupcji superwulkanu Toba sprzed 74 tysięcy lat, która niemal wytępiła Homo sapiens i ograniczyła liczebność do ledwo kilku tysięcy osobników. Wielu tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy jak potężne są wulkany pod względem ich destrukcyjnego potencjału.

Innym ciekawym przypadkiem był wybuch na wyspie Krakatau, który miał moc około 200 megaton i wywołał kolosalne tsunami oraz zapadnięcie się wyspy. Jeszcze silniejsza była eksplozja Tambory z 1815 roku, szacowana na 800 megaton, która spowodowała obniżenie średniej temperatury na powierzchni Ziemi o 4 stopnie i inne zaburzenia w klimacie ziemskim. Znamy to jako „rok bez lata”, zjawisko które można nawet zaobserwować na obrazach z tamtej epoki.

Równie groźne są trzęsienia Ziemi, z którymi to musi zmagać się spora część ludzkości. Większość przypadków tego zjawiska nie czyni dużych szkód, lecz te silniejsze ciągle dotykają regionów Dalekiego Wschodu. Kłopotem jest nie tylko osuwający się teren i zapadające budynki, ale również zabójcze fale tsunami. Dodatkowo istnieje przy nich ryzyko wybudzenia uśpionych wulkanów.

Odkrycie Apophisa daje nam szansę na ewentualną zmianę jego trajektorii. Znacznie bardziej niebezpieczne są mniejsze meteoryty, podobne temu tunguskiemu, o słabszej, lecz również dużej sile. Ich wykrycie jest znacznie trudniejsze, a częstotliwość pojawiania się – większa niż w przypadku 99942. Pokazuje to, iż organizacje zajmujące się obserwacją nieba powinny brać pod uwagę możliwość zniszczenia za sprawą meteorów choćby jednego z większych miast. Zdarzenie takie jeszcze nie nastąpiło, jednak nie znaczy to, iż nie nastąpi. Pocieszeniem jest to, że, biorąc pod uwagę jak duża jest planeta, istnieje naprawdę mała jest szansa na to, że samemu będzie można zaobserwować takie ciało niebieskie z bliska.

Powody do obaw?

Czyżby nie było więc powodu do niepokoju? Warto od czasu do czasu śledzić trajektorię lotu Apophisa, jako planetoidy przelatującej blisko Ziemi. Nie ma sensu jednak zaprzątać sobie głowy scenami niczym z filmu „Armageddon”. Do czasu ponownego pojawienia się tego obiektu kosmicznego prawdopodobnie będziemy posiadać już technologię rozwiązującą problem wspomnianej natury. Gdy następnym razem pojawi się na niebie warto obserwować go jako astronomiczną ciekawostkę, nie zaś śmiertelnie niebezpieczny kosmiczny blok skalny.


Przypisy:

i P. Plait: No, the Asteroid Apophis STILL Won’t Hit Us in 2036, dostępne wlink

ii K. Ziółkowski: Kometa Kamikadze, czyli zderzenie komety Shoemaker- Levy 9, „Delta” 1996, nr 1, s. 7.

iii Strona NASA poświęcona asteroidzie Apophis, dostępne w: link

Zespół pasjonatów nieszablonowego myślenia oraz postępu intelektualnego, posiadający wieloletnie doświadczenie w obserwacji oraz analizie otaczającej rzeczywistości. Promotorzy kultury oraz doskonalenia się we wszystkich dziedzinach wiedzy. Wprawni badacze literatury mistycznej, kulturowej, cywilizacyjnej oraz naukowej. Śmiali filozofowie czasów współczesnych, niestrudzeni w poszukiwaniu prawdy.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.



Website Security Test

Znajdziesz nas

Blogi

  • Krakowski Stańczyk

    Hucpa, swawola i łajdactwo w jednym.

  • Zielarski Alembik

    Zielono, zdrowo i ładnie. Czyli Cynthia w swoim żywiole ;)

Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl     Designed by Okult.pl