DIY odżywcza maseczka regenerująca

DIY! Nareszcie pierwszy wpis z przepisem na maseczkę. No właśnie, na dzisiaj przygotowałam wpis, którego tematem przewodnim jest satynowa maseczka odżywczo-regenerująca DIY – specjalnie dla was. 🙂 Przepis zawiera składniki znane ludzkości za czasów Babilonu, starożytnego Egiptu, Azteków… jak widzicie mieliśmy dużo czasu, żeby dogłębnie poznać ich lecznicze i relaksujące właściwości.

 

Zanim maseczka zagości na waszych twarzach, pozwólcie, że opowiem wam w kilku słowach o owych składnikach. Aha! I nie martwcie się – wszystkie z nich znajdziecie w swojej kuchni. W końcu nie taka maseczka straszna jak ją malują (na twarzach 😀 zrozumiecie jak już ją nałożycie).

 

 

 

 

Bazą mojego przepisu DIY jest jogurt naturalny.

 

Specyfik ten został wymyślony w środkowej Azji, kiedy to jakiś anonimowy ludek zauważył, że pozostawione na słońcu mleko zsiada się i zamienia w jogurt. Co ciekawe, było to około 10 tys. lat p.n.e. Dla tamtych ludów odkrycie to było

maseczka DIY

Tym razem bez owoców, ale i tak będzie pyszna. 😀

ważne, bo pozwalało na przedłużenie terminu ważności pożywienia, a dla nas – ze względu na jego właściwości nawilżające i kojące. Specyfik ten zawiera kwas mlekowy, który w delikatny sposób rozjaśnia skórę, hamuje rozwój szkodliwych bakterii, wspiera naszą skórę w regeneracji drobnych ranek lub oparzeń i nadaje jej prawidłowe Ph. Poza tym jogurt daje subtelny efekt rozjaśniania i ściągnięcia skóry. Precz z drobnymi zmarszczkami! Słowo-klucz dla jogurtu to: nawilżenie i regeneracja.

 

W naturalnych kosmetykach DIY mamy o tyle fajnie, że nie posiadają one zapychaczy, a każdy składnik ma dobroczynny wpływ na skórę. No i oczywiście moja maseczka nie odstaje od tej reguły.🙂 Dlatego przedstawiam wam składnik, dzięki któremu maseczka jest gęstsza i ma boskie działanie… dosłownie! Kakao, bo właśnie o nim mowa, uważane było przez Azteków za świętą roślinę i używane było do robienia specjalnego napoju bogów.

 

maseczka diy

Właśnie tak, ziarna kakao są baardzo podobne do ziaren kawy.

Kakao miało być bowiem przekazane ludziom przez jednego z azteckich bogów. Czyn ten był w boskim gronie zakazany, dlatego wspomniany bóg został ukarany za przekazanie ludziom boskiego pokarmu. Musimy więc koniecznie docenić jego poświęcenie, najlepiej poprzez wykorzystanie boskiego Kakao. 🙂

Ma ono bowiem moc, która powoduje znaczne spowolnienie procesów starzenia się skóry i ochrony komórek skóry przez uszkodzeniami. Jest to powodowane teobrominą i kofeiną. Substancje te pobudzają również przepływ krwii przez naczynka włosowane, przez co skóra jest dotleniona, ma zdrowszy kolor. Maseczka z dodatkiem kakao dodatkowo nawilża i uelastycznia skórę, rozluźnia mięśnie twarzy, a piękny zapach owoców kakao wpływa relaksująco na nasz umysł i ciało.
Ale nazwijmy to standardowo słowami-kluczami: Kakao działa przeciwzmarszczkowo i poprawia koloryt skóry.

Kolejny składnik naszego DIY to… (bębny proszę) miód.

 

Nasza maseczka nie mogłaby się bez niego obejść! Najstarsze źródła świadczące o tym, że człowiek zbierał miód mają ponad 12 tys. lat i pochodzą z Hiszpanii. Chociaż bardziej niesamowitą ciekawostką jest to, że w piramidach maseczka DIYegipskich odkryto bukłak z miodem, który miał ponad 3 tysiące lat i, jak się okazało, nadal nadawał się do spożycia. Łapka w górę, kto chciałby takiego spróbować. 😀
Pewnie domyślacie się już, że miód jest jedną z tych nielicznych naturalnych substancji odżywczych, które nie psują się nigdy. Niesamowite, prawda? W starożytnym Egipcie, Babilonii, Mezopotamii i Chinach miód był stosowany jako medykament. Patrząc na to, co potrafi – nie powinno to nikogo dziwić.

Miód ma silne właściwości antybakteryjne. Tak samo jak jogurt, koi skórę. Niweluje zaczerwienienia i podrażenienia. Dzięki wielu składnikom mineralnym doskolane kondycjonuje skórę, odżywia ją i nawilża. Poza tym ma działanie antybakteryjne, przez co jest bardzo dobry do bezpiecznego leczania trądziku, a mówiąc bezpiecznego mam na myśli fakt, że nie przesuszy się skóry (co otwiera drzwi do tworzenia się mikropęknięć lub innych uszkodzeń skóry, a to – do powstania większej ilości wyprysków, ale to w innym wpisie). Słowo-klucz dla miodu: regeneracja i odżywienia.

Tym, dzięki czemu maseczka z mojego przepisu DIY ma satynową konsystencję jest:

maseczka DIY

Można dodać macerat ziołowy, ale to opcjonalne.

zimno-tłoczony olej słonecznikowy.

Uprzedzam pytanie: tak, można stosować olej kujawski, ale jakość składników przekłada się na jakość maseczki. Warto podejść do półki z eko produktami w sklepie i kupić taki dobrej jakości. Olej słonecznikowy, poza tą bajeczną konsystencją, daje nam dużą ilość witaminy E, reguluje wydzielanie sebum, regeneruje skórę, działa przeciwzapalnie i ochronnie na skórę. Słowo klucz dla oleju słonecznikowego to: ochrona i długotrwałe nawilżenie.

 

A teraz łyżki w ruch! Wasza własna satynowa maseczka odżywczo-regenerująca DIY sama się nie zrobi. 🙂

Przepis:

– 2 łyżki jogurtu naturalnego
– 1 łyżka płynnego miodu
– 1 łyżka kakao (bez cukru tym razem 🙂 )
– 0,5 łyżeczki zimno tłoczonego oleju słonecznikowego

 

Stosować 2 razy w tygodniu. Nałożyć na twarz na 15 min, po czym dokładnie zmyć letnią wodą. Maseczka zostawia lekki film na skórze, dlatego warto zastosować ją na noc w ramach wieczornej pielęgnacji. To wrażenie, które zostawia to bardzo mocno odżywiona skóra, która przez noc wchłonie film i rano będzie wyglądać świeżo i pięknie.

 

Działanie specyfiku w skrócie: maseczka nawilża i koi podrażnioną skórę, mocno odżywia ją i jednocześnie rozjaśnia.

 

To by było na tyle dzisiaj. Mam nadzieję, że przepis się spodoba i poprawi kondycję waszej skóry. Jeżeli macie inne fajne przepisy na maseczki DIY koniecznie się nimi ze mną podzielcie. W końcu wszyscy uczymy się od siebie nawzajem. 🙂

 

P.S. Gdy już nałożycie maseczkę przypomnijcie sobie ten wpis i drogę, jaką przeszły wszystkie składniki waszego przepisu DIY, byście mogły teraz cieszyć się jej upiększającymi właściwościami. Naprawdę warto! 🙂



Przypisy:

[1] – źródło obrazka można znaleźć: tutaj

Fascynatka przyrody, sztuki i naturalnego piękna, lubująca się we wszelkich naukach ścisłych i wszystkim co tyczy się życia na naszej planecie. Chemik-amator, trochę z konieczności, trochę hobbystycznie ( opisy w książkach mi nie wystarczają, o mocy roślin leczniczych muszę przekonywać się sama 🙂 ).

W teorii studiuję nauki zielarskie od 7 lat, w praktyce od 4. Moja domena to mieszanki ziołowe, historia zielarstwa, formuły kosmetyczne i niestandardowe metody radzenia sobie z codziennymi trudami.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.



Website Security Test

Znajdziesz nas

Blogi

  • Krakowski Stańczyk

    Hucpa, swawola i łajdactwo w jednym.

  • Zielarski Alembik

    Zielono, zdrowo i ładnie. Czyli Cynthia w swoim żywiole ;)

Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl     Designed by Okult.pl