Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /wp-content/plugins/fresh-custom-code/bootstrap/pluginClass.php on line 116

Garnitur czy dres po śmierci?

Śmierć nie jest końcem – to pogląd dominujący w wielu religiach. Co ja gadam, pewnie w każdej. W naszym kręgu jesteśmy nauczeni, że gdy ktoś umrze, to należy jego ciało traktować z szacunkiem. Raczej niewskazane byłoby robienie sobie selfie ze zwłokami wuja czy brata. Na szczęście świat jest duży i różnorodny, i istnieje miejsce, gdzie bez większych problemów można zrobić sobie zdjęcie z martwym członkiem rodziny. Ba, nawet można je jeszcze odpowiednio ubrać. A wszystko to podczas festiwalu Ma’nene.

Wyspa Celebes (Indonezja) zamieszkana jest przez lud Torajan, który bardzo dokładnie podchodzi do kwestii pogrzebu. Ma być on okazały, a co za tym idzie kosztowny, dlatego wielu już za życia zbiera pieniądze, aby nie było siary. Wracając do sedna sprawy: my co roku mamy Wszystkich Świętych, oni co 3 lata obchodzą owe święto. U nas odwiedza się cmentarze, czyści groby i zostawia znicze (oraz kupuje miodki), u nich zaś wygląda to… ciekawiej. Otóż z grobów wyjmują ciała bliskich, które następnie są myte. Jeżeli trumna, w której leżał człowiek, jest uszkodzona to się ją naprawia lub wymienia. Nawet nie chce sobie wyobrazić ile u nas byłoby z tym kosztów i zachodu.

Podmalować i zupełnie jak nowa.

Gdy zwłoki są już umyte można je ubrać. Czy to w ubiór jaki nosił za życia, zawodowy, czy też akurat w to, co leżało pod ręką. Wtedy można zrobić sobie z nim zdjęcie (i oprawić potem w ramkę), a także przyprowadzić do domu, by wraz z nim ucztować, rozmawiać, tańczyć i bawić się. Ma’nene trwa kilka dni, po którym zmarli, znów z ceremoniałem, chowani są do miejsca spoczynku. Przynajmniej na kilka lat. Zwyczaj ten prawdopodobnie jest dość nowy, gdyż liczy sobie 1 wiek (choć są domysły, że mógł być wykonywany już w IX wieku naszej ery), ostatnimi czasy stał się lokalną atrakcją turystyczną.

I w sumie mi się podoba. Nie mówię, żeby zacząć sobie robić zdjęcia z trupami, czy przebierać je w fatałaszki, ale odpowiada mi taka bardziej radosna forma odwiedzania czy „witania” zmarłych. Bo nie kłamiąc 1 listopada czuję, że idę tak naprawdę z przymusu, stawiam świeczkę i tyle. Zero otoczki, czysta komercja (bo wszędzie znicze) i tłumy, które tylko działają mi na nerwy. Wiem, że powaga i tak dalej, ale jednak sam bym wolał, gdyby ktoś zamiast znicza na moim grobie opowiedział kilka dowcipów. Lub też pokazał zdjęcia roznegliżowanych panienek. Lub też opowiedział, czy nowa Godzilla jest fajna. Takie przez chwilę potraktowanie mnie jakbym znów żył, gdzie zamiast świeczki stałby kubek z paluszkami. Nawet jeśli nie ja, to przynajmniej jakiś opasły gawron miałby co zjeść na chłodniejszy okres.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Lucek Mostowiak

2 lata ago

O to to… Racje masz Panie autor! Chociaż zaduma też jest fajna, tylko fajnie by było dodać do tego trochę radości. U nas jakby trupy myli to ludzie by doznali szoku kulturowego. 😀

Pozdrawiam z Grabiny,

Lucjan Mostowiak

Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl, Krakowski Stańczyk     Designed by Okult.pl