Historyczne katastrofy w przestworzach.

Jest sobie taki mit o Dedalu i Ikarze. Dedal był niezłym rzemieślnikiem, który zaprojektował labirynt dla Minotaura. Król Minos nie chciał go wypuścić, bo nie. Wyspa była strzeżona lepiej niż więzienie w Alcatraz, więc ucieczka drogą morską odpadała. Twórca głowę miał nie od parady, zrobił więc skrzydła z piór i wosku. Ostrzegł Ikara, by ten nie wzniósł się zbyt wysoko. Syn nie posłuchał, wosk się roztopił, a młodzieniec mógł przekonać się o istnieniu grawitacji. Może zamiast skrzydeł powinien zbudować szybowiec?

Ludzie od zawsze chcieli latać, a że natura czy bóg nie wyposażyli nas w skrzydła, trzeba było to sobie jakoś zrekompensować. Mit zainspirował wiele osób, w tym mnicha Eilmera z Malmesbury. W 1030 zbudował skrzydła z drewna i piór i osobiście postanowił wypróbować ich działanie, skacząc z wieży. Miał przelecieć 200 metrów, niestety nie wziął pod uwagę faktu lądowania. Złamał nogi i został inwalidą, a niepowodzenie zrzucił na własną głupotę. Zapomniał stworzyć ogon. Nie jest to zresztą jedyny angielski duchowny, jako dziecko podobny wyczyn zrobił arcybiskup John Williams. Ale nie tylko wśród chrześcijan znajdowały się podobne osoby. Muzułmański uczony Ismail ibn Hammad al-Jawhari postanowił pokazać maluczkim jak można wznieść się w niebo. Drewniane skrzydła miały zapewnić bezpieczny spadek z meczetu. Nie zapewniły i mieliśmy do czynienia z katastrofą lotniczą.

Markiz Bacqueville postanowił pójść inną drogą. Dwie głowy to nie jedna, cztery skrzydła to nie dwa, co zrobił łącząc je nie tylko do swoich rąk, ale też nóg. Przeleciał 300 metrów po czym, wzorem innych, złamał nogi. Wiek wcześniej kowal Besnier spróbował czegoś podobnego, na własne szczęście nie próbował lotów długodystansowych. Mniej szczęścia (i rozumu) miał João Torto, który poza skrzydłami zadbał też o ptasi hełm. O ile początek miał dobry, to lądowanie już nie. Rany podczas upadku przyczyniły się do jego późniejszej śmierci.

Prawie jak wróg Spidermana.

Co pokazują te przypadki? Ano że twórcy myśleli tylko o lataniu, bezpieczeństwo lotu i lądowanie zeszły na drugi plan. Budowali skrzydła, nie spadochrony. O ile można ich wyśmiewać to jednak nie ma sensu ich aż tak atakować, bo postęp często zawdzięczamy takim ludziom, którzy byli w stanie wiele ryzykować. I testować rozwiązania często na sobie. Taki chemik Robert Boyle, żyjący w XVII wieku, znany był z testowania medykamentów na sobie. Horace Wells sprawdził na sobie działanie gazu rozweselającego. Bynajmniej nie zachęcam do ryzykowania własnym życiem w celu udowodnienia czegoś. Idiotyzm jest idiotyzmem. To, że podczas czegoś takiego można odkryć coś przełomowego nie zmienia faktu, że można zostać kaleką lub trupem.

Krakus z urodzenia, mag z zamiłowania, błazen z wyboru. To ja, Krakowski Stańczyk, piewca czarnego i wisielczego humoru, łamiącego jak precelki tabu. Nie zawsze wyśmiewający, ale też i pouczający, poglądy zgodnie z życzeniem zmieniający. Ratującego zwierzęta, przenosząc żuczki i ślimaki w bezpieczne dla nich miejsca. Magię znający nie tylko z teorii, ale i z praktyki. Lubiący książki, historię i słone paluszki. Na Okult.pl jak lajkonik na rynek przybyłem by w tym poważnym miejscu objawiać jeszcze poważniejsze, oj naprawdę poważniejsze wieści z wiedzy wszelakiej, czy to magicznej, czy zuchwałej.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl, Krakowski Stańczyk     Designed by Okult.pl