Jaja na miękko, chorobo precz!

Zastanawiałem się o czym napisać. Doprawdy, kusiło mnie by poinformować was o jakże ciekawych badaniach dotyczących stresu surykatek. W sensie, że zestresowane samice tego gatunku nie były chętne do pomocy stadu (ale faceci co innego), ale jednak inne odkrycie mnie przekonało. Kury składają jaja. Ale nie składają pieniędzy, na co pewnie narzeka przemysł jajcarski. Ale za chwilę to może być już przeszłość, o czym przekonują Japończycy. Tak, naród Godzilli, samurajów i automatów z używaną bielizną postanowił przyjść z pomocą wielkim korporacjom farmaceutycznym i wykorzystać w tym celu małych następców dinozaurów.

Naukowcy z AIST wyhodowali gatunek drobiu zawierający interferon beta. Zapytacie się „a cóż to za cholerstwo”? Otóż jest to białko wytwarzane przez ssaki i wykorzystywane przy leczeniu stwardnienia rozsianego, wirusowego zapalenia wątroby czy części nowotworów. W organizmie wpływa on na walkę z patogenami. Urodziły się już pierwsze kury, których jaja zawierają tę substancję. O tym jak może to być ważne niech świadczy fakt, że normalny lek kosztuje kilkaset dolarów. Duża ilość jajek z interferonem = obniżenie kosztów. Choć wiadomość może brzmieć śmiesznie na pewno nie jest ona taka dla chorych, którzy nie będą musieli wydawać horrendalnych sum na swoje leczenie. Jeśli się okaże, że leczy to również nowotwory być może z rakiem będzie można walczyć robiąc sobie jajecznicę.

 

 

A teraz tylko czekać aż ktoś wpadnie na pomysł, by kury znosiły aspirynę, leki przeciwbólowe czy viagrę. O, to ostatnie to by była istna rewelacja, romantyczna kolacja przed i szybko do łóżeczka po. Być może z czasem w ślady Japończyków pójdą inni, którzy widząc możliwe zredukowanie kosztów zaczną budować, wzorem KFC, istne fermy wytwarzające leki. Warto mieć tylko wtedy nadzieję, że ceny leków pójdą w dół. Znając jednak życie szybko się okaże, że pasza dla drobiu jest istnym rarytasem, droższym niż rosyjski kawior, a kury będą miały okazję zaznać takich dobroci cywilizacji jak sauna, wyjazd na Hawaje czy najnowsze Ferrari.

Krakus z urodzenia, mag z zamiłowania, błazen z wyboru. To ja, Krakowski Stańczyk, piewca czarnego i wisielczego humoru, łamiącego jak precelki tabu. Nie zawsze wyśmiewający, ale też i pouczający, poglądy zgodnie z życzeniem zmieniający. Ratującego zwierzęta, przenosząc żuczki i ślimaki w bezpieczne dla nich miejsca. Magię znający nie tylko z teorii, ale i z praktyki. Lubiący książki, historię i słone paluszki. Na Okult.pl jak lajkonik na rynek przybyłem by w tym poważnym miejscu objawiać jeszcze poważniejsze, oj naprawdę poważniejsze wieści z wiedzy wszelakiej, czy to magicznej, czy zuchwałej.

Leave a comment



Artykuły:

Krakowski Stańczyk przedstawia:

Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl, Krakowski Stańczyk     Designed by Okult.pl