Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /wp-content/plugins/fresh-custom-code/bootstrap/pluginClass.php on line 116

Po co kamizelka kuloodporna gdy masz wodę z olejem?

Jest takie powiedzenie, że pióro silniejsze jest od miecza. Z jednej strony coś w tym jest, bo idea jest w stanie pociągnąć za sobą masy, z drugiej zaś głupotą byłoby wystawianie oddziałów wojskowych uzbrojonych w długopisy. Niepotrzebnie leje wodę bo tej już dość się wylało, gdy wiek temu doszło do brutalnego starcia wiary z rzeczywistością podczas powstania Maji maji.

1905 rok, Niemiecka Afryka Wschodnia (dzisiejsza Tanzania), która jest rzecz jasna kolonią zarządzaną w typowy dla innych kolonii sposób: czarny człowiek pracuje, biały człowiek leniuchuje. Wprowadzono dodatkowe modyfikacje w postaci eksploatacji terenu, zwiększenia podatków i przymusowej pracy. Miejscowym tak się to spodobało, że postanowili wzniecić powstanie. Przewaga liczbowa była po ich stronie, gdyż na kilka milionów mieszkańców Niemców było ledwie kilka tysięcy. Ale kolonizatorzy posiadali zaawansowaną broń palną, gdzie plemiona dalej walczyły przy pomocy łuków i dzid. Pojawiła się jednak… „szansa”.

Kinjiktile Ngwale ogłosił, że został opętany. Zaprawdę jest to powód do dumy, ale mag przyniósł coś ze sobą: cudowną substancję zwaną Maji Maji, chroniącą przed karabinami. Pociski w kontakcie z nią miały zamieniać się w wodę. Podaje jej skład: woda, olej rycynowy, nasiona prosa. Wiara w jej moc była tak duża, że nie tylko powstał kult o tej samej nazwie, ale samo powstanie zaczęto określać powstaniem Maji Maji. Kinjiktile szybko został pochwycony i powieszony (widać nie odkrył maści chroniącej przed dusznością). Mimo jego śmierci do powstania przyłączały się następne plemiona.

Powstańcy próbowali zdobyć garnizon wojskowy w Mahenge, bezskutecznie. Gdy z Europy przybyły posiłki, Niemcy postanowili przejść do kontrofensywy, zdając sobie jednak sprawę, że militarnie nie osiągną sukcesu. Zaczęli więc stosować nową, jakże skuteczną metodę: spalonej ziemi. Wybuchł głód i zaraza dziesiątkująca ludność. Jednocześnie obiecano amnestię dla rebeliantów, jeśli ci złożą broń i wydadzą przywódców. Oficjalnie walki skończyły się w 1907, resztki trzymały się jeszcze rok. Bilans walk wygląda następująco: 15 Niemców i 400 miejscowych walczących po ich stronie i od 200 do ponad 400 tysięcy rebeliantów i cywilów.

Konflikt ten chyba świetnie pokazuje jak wygląda walka pomiędzy zaawansowaną cywilizacją i tą będącą niżej, która nawet rozumie działanie jej technologii. W kolonii znajdowało się około 5 tysięcy Niemców, promil przy kilku milionach miejscowych. Powstańcy już od początku uciekli się do wiary w cud, który miał przynieść zwycięstwo, choć magiczna woda aż tak od tej zwykłej się nie różniła. Oprawca zaś nie ganiał za każdym po kątach, tylko zniszczył zaplecze surowcowe i dosłownie wziął wroga głodem (choć jak na ironię to on raczej był oblegany, nie na odwrót). Nie jest to ostatnie takie wydarzenie w Afryce, gdyż w 1987 (a więc ledwo 30 lat temu) Alice Auma w Ugandzie stworzyła organizacje zbrojną, w której to członkowie również wierzyli, że broń palna i granaty nic im nie zrobią.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.



Website Security Test

Znajdziesz nas

Blogi

  • Krakowski Stańczyk

    Hucpa, swawola i łajdactwo w jednym.

  • Zielarski Alembik

    Zielono, zdrowo i ładnie. Czyli Cynthia w swoim żywiole ;)

Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl     Designed by Okult.pl