Karty nie do gry – magia liczb.

Niezbyt przepadam za tarotem. Jakoś ciężko mi uwierzyć, że zwykłe karty mogą pokazać ci twoją przyszłość. Bo bądźmy szczerzy, tarot może być egipski, anielski, elfów, a nawet Disneya. Jest jednak talia, którą sam noszę od wielu lat. Karty Magii Liczb.

 

Kiedy zaczynałem swoją styczność z magią mój mistrz uznał, że przyda mi się jakieś narzędzie wróżbiarskie. Run czy kości nie chciałem, bo wystarczająco już się narzucałem podczas gier RPG. Racjonalnym wyborem zdawał się tarot zwłaszcza, że on sam takowy posiada i mógłby mnie w tym podszkolić. Pomimo mnogości rodzajów, które prezentowała niezrównana księgarnia CUD (tutaj adres), ja jakoś nie byłem przekonany. Powiem więcej, oglądając telewizje i widząc dziesiątki reklam byłem uprzedzony do tarota. Wtedy pokazał mi Karty Magii Liczb.

 

Nie były zbyt drogie. Oboje wyszliśmy też z założenia, że im więcej narzędzi magicznych, tym lepiej. To co prawda też karty, ale z innym wyglądem i innym stylem rozkładania. Którego można dowiedzieć się z instrukcji, gdyż ta była dodawana do talii (w kilku językach, niestety nie w Polskim). I w zasadzie wszystko, co można przeczytać o tych kartach, jest w instrukcji. Nie tyle, że są one nieznane – w internecie one praktycznie nie istnieją. Jedyne strony poruszające ich temat to kilka sklepów internetowych. Co jak dla mnie później przestało być problemem.

 

Wygląd kart z tyłu. Przyjemny ten diplodok, co zjada swój ogon.

 

Fakt, sam musiałem sobie przetłumaczyć ich znaczenie oraz sposób rozkładania. Wszelaką wiedzę opierałem jedynie na instrukcji i własnej inteligencji. Z drugiej strony przez to nie musiałem opierać się na czyimś spojrzeniu, sam dochodziłem do tego, jak należy je odczytywać. Oczywiście początki były problematyczne, z czasem jednak zrozumiałem co i jak. Znaczenia wszystkich kart do dziś nie znam na pamięć, dlatego korzystam sobie z krótkiej ściągi, która objaśnia znaczenie. Nie jesteś zawodowym tarocistą, który musi szpanować wiedzą, bo bierze za to kasę.

 

Posiadana przeze mnie talia liczy już sobie około dekadę. Nie korzystam z nich cały czas, czasem musiało minąć kilka miesięcy bym ponownie postanowił zobaczyć, które wskaże los. Ale jak już wracałem, to często się nimi “bawiłem”. W zasadzie “zabawa” to dobre określenie, gdyż o ile uznaje, że mogą one wskazać jaka przyszłość mnie czeka, to jednak bardziej traktuje to jako wskazówkę, a nie coś, co rzeczywiście musi się wydarzyć.

Tak, jak widać na zdjęciu poniżej, rozdanie układa się w 3 rzędy, każdy po trzy karty. Pod koniec wyciąga się ostateczną kartę; poprzednie służą pomocy właśnie w jej odczytaniu. Tym, co jest specyficzne dla Kart Magii Liczb jest to, że od początku używa się w nich kart odwróconych. To akurat łatwo wyjaśnić – odwrócone mają negatywne znaczenie. Może wyjść rozkład, gdzie wszystkie będą “zwykłe”, jak i też wszystkie odwrócone. Wyjaśnienia kart nie są długie, ograniczają się w większości przypadków do kilku słów. Na plus na pewno zasługuje wygląd kart i symbole się na nich znajdujące. Czcionka liczb też przyjemnie wygląda.

 

Przykładowe rozłożenie talii

Powyższy układ Kart Magii Liczb to odpowiedź na pytanie o to, jaki będzie czekał mnie weekend. Każdy rząd ma swoje znaczenie. Pierwszy oznacza sferę psychiczną i wiedzę, drugi materialną, trzeci natomiast emocje (fobie, miłostki itd). Więc w wielkim skrócie czeka mnie niepewność oraz różne wybory, a wiedza, którą otrzymam, może być kłamliwa. Sfera materialna będzie prostsza, uda się przeskoczyć część problemów, jedynie intuicja będzie zawodzić. W sferze emocji problemy będą wracały, nie powinny jednak stanowić takiego problemu (ale gra słów), a jeśli idzie o kreatywność powinienem się skupić na rzeczach związanych z wiedzą i nauką. Ostatnia, 10 karta, to zaś odwrócony Umiar. Pod którym kryje się między innymi ekshibicjonizm xDDD

Postaram się bardziej objaśnić znaczenie tych kart oraz wytłumaczyć, jak powinno się je rozkładać. Ale to nie dziś. Jeśli szukasz jakiejś odmiany dla tarota, to Karty Magii Liczb są ciekawą alternatywą. Tak, są runy i narządy zwierząt, ale przez to, że to i to karty, to łatwiej  przyjdzie ci analizowanie wyników. W wakacje pojawi się krótka instrukcja obsługi co z nimi i jak.

Krakus z urodzenia, mag z zamiłowania, błazen z wyboru. To ja, Krakowski Stańczyk, piewca czarnego i wisielczego humoru, łamiącego jak precelki tabu. Nie zawsze wyśmiewający, ale też i pouczający, poglądy zgodnie z życzeniem zmieniający. Ratującego zwierzęta, przenosząc żuczki i ślimaki w bezpieczne dla nich miejsca. Magię znający nie tylko z teorii, ale i z praktyki. Lubiący książki, historię i słone paluszki. Na Okult.pl jak lajkonik na rynek przybyłem by w tym poważnym miejscu objawiać jeszcze poważniejsze, oj naprawdę poważniejsze wieści z wiedzy wszelakiej, czy to magicznej, czy zuchwałej.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl, Krakowski Stańczyk     Designed by Okult.pl