Klątwa na zamówienie, czyli znajdź kogoś od brudnej roboty

Kto szuka nie błądzi, i tak najlepiej bym podsumował szukanie magii w internecie. Każdy, kto dysponuje odpowiednią sumą pieniężną, znajdzie coś dla siebie. Bez znaczenia, czy chodzi o przedmiot, czy praktykę magiczną Z jednym jest jednak problem. Gdy ma być rzucona klątwa.

Wielu ludzi pewnie ciągle boi się magii, ale nie od dziś wiadomo, że „jak trwoga to do boga”. Bóg niekoniecznie musi cię jednak wysłuchać, dobry ksiądz pewnie wygłosi sentencje o „umiłowanym cierpieniu” i „niesieniu krzyża pańskiego”. Nie dziwi mnie to, jak też i nie obrusza. Od człowieka tylko zależy co zrobi ze swoimi pieniędzmi. Może je wydać na kino, książki, psychiatrę czy motywatora. O, ten to cię zawsze podniesie na duchu. A co, gdy nie widzisz innego wyjścia, jak odwołanie się do sił wyższych? Nie każdy jednak wie jak się do takowych odwoływać, lub też czuje się na siłach. A kto się do tego lepiej nadaje, jak nie mag, co to przywołuje czarty, zbiera mandragorę i przepowiada przyszłość na następne ćwierćwiecze (lub najbliższy wtorek).

Na zagranicznych, ale też i polskich stronach znajdzie się dziesiątki ofert książek, talizmanów, świec, przedmiotów wróżebnych i rzeczy, które kiedyś wędrowni kramarze przedstawiliby jako stopnie drabiny Jakubowej czy też piorun Zeusa. Nietrudno jest znaleźć wróżbitę czy nawet osobę trzecią, która zadba o twoje powodzenie finansowe, życie miłosne lub spełnienie marzeń. Za odpowiednią sumę rzecz jasna. Ciąży na tobie klątwa – i ona zostanie zdjęta. Ale każdy kij ma dwa końce, i pewnie ktoś czasem takową chciałby rzucić. Można się obruszać, że „czarna magia be”, „klątwa be”, to nieładnie i wbrew wszelkim przykazaniom. A kij z tym, to nie szkółka niedzielna.

 

Przykładowo rzucana klątwa.

 

Pisze to, bo ostatnio dostałem na pocztę pewną prośbę. Nie wiem czy jest ona prawdziwa, czy ktoś chciał mnie strollować, ale i tak opisze. Pewna pani ma problemy w swojej branży zawodowej, konkurencja w postaci dwóch osób ją dogryza. Chciała więc ode mnie pomocy. Ale żadne tam „Stańczyku daj mi szczęście”, o nie! Lepiej zaszkodzić. Niech na wrogów spadnie klątwa! Pani powiedziała, że nie zajmuje się tym, obawia się i chce, by ktoś ją wyręczył. Wypytywała przy okazji, czy będzie wykorzystane Hoodoo (to akurat domena buławy), demony czy co tam. Zanim zdołałem się więcej dowiedzieć kontakt został zerwany. Nie wiem więc, czy była to prawdziwa prośba, czy ktoś sobie żartował.

Mówiąc szczerze nie miałbym większych oporów przed zrobieniem tego. Biznes to biznes i skoro osoba ucieka się już do magii, to już coś znaczy. Wedle tego co mówiła (jeśli rzecz jasna to była prawda) to tamte osoby sobie nagrabiły i jej niszczyły działalność. Może nie mogła się temu przeciwstawić legalnymi metodami, a nie chciała uciekać się do gangsterki. Dachówkę, która spadła na głowę nie musiał wcale zrzucić Astaroth. Mógł to być zwykły wiatr, przypadek i kiepska budowa. Nie mówiąc już o tym, że byłoby to całkowicie zgodne z prawem. Nauka nie potwierdziła jeszcze istnienia sił niematerialnych, a coś kiepsko widzę zapraszanie demona do sądu. Może jeszcze miałby przysiąść mówienie całej prawdy?? xD

 

Ofiara praktyk magicznych

 

W Polskim internecie nie ma chyba nikogo, kto by rzucał klątwy, za granicą jest trochę lepiej. Przynajmniej oficjalnie. Ale nie miałbym większych oporów przed rzuceniem takiej. Niechby ta pani chciałaby dać za to prezent. Nie jestem magicznym hitmanem (gdybym był to pracowałbym dla CIA), a moja klątwa to nie karabin snajperski. Może zadziałać, ale nie musi. Nasłana kontrola skarbowa już może. Podobnie jak puszczone w obieg kłamstwo. Albo poproszenie o pomoc dona Corleone. Kilkukrotnie jej wspominałem, że nie ma 100% pewności. Gdybym miał takową, poszedłbym do fundacji Jamesa Randiego. Po milion dolarów.

Nie pisze tego bynajmniej, by pochwalać rzucanie klątw na prawo i lewo. By zachwalać nasyłanie demonów na drugą osobę. Można się na tym samemu przejechać. Ale jeśli Crowley myślał, że jest „Bestią” i „najgorszym człowiekiem świata”, to widać nie oglądał „Sprawy dla reportera” czy „Interwencji”. Kilka odcinków i szybko by zrewidował swoje zdanie, obserwując dokonania tfu tfu elity i rządzących.

Jeżeli zaś szukacie jakiejś klątwy, to tutaj daje jej adres: klątwa. Od razu mówię, że nie odpowiadam za nic i wykonywanie na własną odpowiedzialność.

Krakus z urodzenia, mag z zamiłowania, błazen z wyboru. To ja, Krakowski Stańczyk, piewca czarnego i wisielczego humoru, łamiącego jak precelki tabu. Nie zawsze wyśmiewający, ale też i pouczający, poglądy zgodnie z życzeniem zmieniający. Ratującego zwierzęta, przenosząc żuczki i ślimaki w bezpieczne dla nich miejsca. Magię znający nie tylko z teorii, ale i z praktyki. Lubiący książki, historię i słone paluszki. Na Okult.pl jak lajkonik na rynek przybyłem by w tym poważnym miejscu objawiać jeszcze poważniejsze, oj naprawdę poważniejsze wieści z wiedzy wszelakiej, czy to magicznej, czy zuchwałej.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl, Krakowski Stańczyk     Designed by Okult.pl