Krakowski Stańczyk przedstawia:

menu-stanczyka-tlo-tla
Szyderium Leviosa

Kongo Voodoo, czyli Loa na sprzedaż?

Jak przeglądam polski internet to widzę, że chyba nie pojawił się żaden nowy sklep magiczny. Choć to może złe określenie, bardziej pasowałby mag uprawiający swoją sztukę dla innych za odpowiednią sumę. Postanowiłem zatem przeszukać rynki zagraniczne i dosyć szybko natrafiłem na maga Jahari. Jak dla mnie brzmi podobnie do tego złego z Alladyna, i może nieprzypadkowo mi się to skojarzyło. Gdyż mowa o praktykancie Voodoo. A raczej Kongo Voodoo, czymkolwiek ono jest.

Słowo na niedziele

Susza w Hiszpanii, czyli rozmyślania nad wodą z kranu.

Sporo się działo w ostatnim tygodniu. Jednego premiera zastąpili, byłego prezydenta pochwycili, a i być może stolicę pewnego państwa zmienili. Nie zamierzam skupiać się na polityce, dość już o niej jest w telewizji. Zamiast tego dzisiejszym problemem jest susza, jaką występuje na zachodzie naszego kontynentu. Nie byle jaka, bo największa we Włoszech od dwustu lat.

Nieciekawostki Niehistoryczne

Issei Sagawa, czyli kanibal na wolności.

Zakładam, że większość osób słysząc określenie kanibal wyobraża sobie kulturalnego, charyzmatycznego Hannibala Lectera, psychologa znanego z kulinarnych upodobań. Ewentualnie jakiegoś chorego mutanta z horrorów. Dalej ten typ zbrodni jest złamaniem pewnego tabu, przynajmniej w naszym kręgu cywilizacyjnym. Oczywiście były przypadki ciężkiego głodu, jak na Ukrainie w latach 30, gdy można starać się coś takiego usprawiedliwić, nie odnosi się to jednak do różnej maści morderców. Każdy wykryty sprawca został solennie ukarany. Nie Issei Sagawa.

Nauka okiem nieuka

Spinozaur to niski dinozaur.

Dinozaury były dużymi zwierzątkami, nie ma co tu kłamać. Oczywiście zdarzały się wśród nich i małe osobniki (taki welociraptor był wielkości łabędzia, a mikroraptor ledwo dochodził do 50 cm długości), ale co tu będę o nich pisał, jak przecie chodzi o straszne jaszczury. Do tej pory największy był zauropod argentynozaur (zauropody to były te duże gady z dużymi szyjami). A niedawno znaleziono konkurenta, który być może wyprzedzi go w palmie pierwszeństwa. Patagotitan mayorum dochodził do ponad 40 metrów długości, jego waga zaś dochodziła do ponad 76 ton. To dużo, nawet nie wiem, ile coś takiego dziennie musiało pochłaniać. Zakładam, że potrafiłby przebić w tym stałych bywalców fast-foodów, choć tu do końca nie jestem pewien.

Okluchy życia

Kiedyś smok, dziś jest smog.

Wczoraj były mikołajki i choć się nie spodziewałem (a nawet nie chciałem), to dostałem prezenty. Sama natura też też dała kolejny, w postaci braku śniegu i temperatury powyżej zera. Taka zima mi odpowiada, jestem generalnie za globalnym ociepleniem i nie przepadam za dużym chłodem czy bałwanami. Im dłużej tym się ten stan rzeczy utrzyma, tym mniej być może będzie przeszkadzał mały, niewidzialny morderca. Nie, nie mówię o grypie. Chodzi mi o smog.

Nieziemsko Porąbane

Spektrofilia, czyli seks z duchami.

Nadnaturalne siły mają w zwyczaju dręczyć umęczonych ludzi. Dręczyć seksualnie rzecz jasna. Nieważne czy mowa jest o kosmitach, którzy porywają kobiety w celu płodzenia zmutowanych hybryd; sukubbach, inkubach i innych czarcich pomiotach, czy w końcu o małpoludach, którym również zdarzało się wykorzystywać niewinnych. Do tego grona można dołączyć duchy. Koledzy Kacpra nie tylko rzucają szklankami i dają się fotografować, ale także zaczęli poważnie łamać prawo.

O kur...

Najdroższa fałszywka świata?

Sztuka potrafi być droga, każdy to wie. Obraz Leonarda da Vinci „Salvator Mundi” był ostatnio wystawiony na sprzedaż. Aukcja jakich wiele, ktoś może powiedzieć. Ano nie do końca, bo po trwającej 19 minut walce cena wzrosła od otwierających 70 milionów dolarów do ponad 450 milionów. Tak, dobrze przeczytaliście, obraz poszedł za prawie pół miliarda. Ma on ciekawą historię, przez kilka wieków był zaginiony, trafiał z rąk do rąk, swego czasu angielski kolekcjoner sprzedał go za 45 funtów. Dopiero w 2005 autentyczność dzieła została potwierdzona. Chyba, bo dalej krążą podejrzenia, że jednak tak kolorowo nie jest.

Szyderium Leviosa

Czarny kruk, czyli rasizm maga Fausta.

“Czarny kruk” to inaczej księga magii i cudów doktora Fausta. Zawsze zdawał mi się on postacią fikcyjną, ale skoro pan Twardowski mógł być pierwszym astronautą, to i ten mógł paktować z diabłem. Już na samym początku mamy ostrzeżenie, że przed wywołaniem duchów należy się wyspowiadać i wziąć komunię. Wiecie, taki rodzaj zabezpieczenia podczas grzeszenia.

Nieciekawostki Niehistoryczne

Historyczne katastrofy w przestworzach.

Jest sobie taki mit o Dedalu i Ikarze. Dedal był niezłym rzemieślnikiem, który zaprojektował labirynt dla Minotaura. Król Minos nie chciał go wypuścić, bo nie. Wyspa była strzeżona lepiej niż więzienie w Alcatraz, więc ucieczka drogą morską odpadała. Twórca głowę miał nie od parady, zrobił więc skrzydła z piór i wosku. Ostrzegł Ikara, by ten nie wzniósł się zbyt wysoko. Syn nie posłuchał, wosk się roztopił, a młodzieniec mógł przekonać się o istnieniu grawitacji. Może zamiast skrzydeł powinien zbudować szybowiec?

Nauka okiem nieuka

Jezioro Van – ruiny i potwory.

Jezioro Van to duży, bardzo duży akwen wodny. Największy i najgłębszy jaki znajduje się na terytorium Turcji. Do tej pory kojarzył mi się jedynie z potworem morskim, który tak jak Nessie kryje się w głębinach, rzadko się pokazuje, ale za to efektownie daje się nagrywać. No niestety, potwora nie odkryto, ale za to znaleziono ruiny zamku. I to nie byle jakiego, bo liczącego sobie ponad 3000 lat!

Okluchy życia

Kot Krakowskiego Stańczyka

Zamiast wypisywać kolejny elaborat na dziś (poprzedni wpis i tak mym zdaniem jest wystarczająco długi) uznałem, że podzielę się z wami zdjęciami mojego kota. Ale żeby nie zdradzać tożsamości mojego sierściucha zasłoniłem jego głowę maską. Może nie był zadowolony, ale nie martwcie się – nie stała mu się żadna krzywda. Dostał potem żarcie do miski, więc i tak wyszedł na swoje (nikt mu zresztą nie kazał kłaść się obok mnie).

Okluchy życia

Świętość, groza i metafizyczna samotność w dziełach Lovecraft’a.

Wczoraj (to znaczy 29 listopada) miałem okazję uczestniczyć w wydarzeniu Koła Naukowego Studentów Religioznawstwa UJ. Wykład “świętość, groza i metafizyczna samotność w dziełach Lovecrafta” prowadził pan Piotr Kozioł. Już na początku byłem mile zaskoczony frekwencją. Szczerze mówiąc spodziewałem się 20 osób, a było z dobre 40! Jak na środek tygodnia i późną godzinę to coś zwłaszcza, że nie wszyscy uczestnicy byli studentami.

Krakowski Stańczyk

Parę słów o mnie:

Krakus z urodzenia, mag z zamiłowania, błazen z wyboru. To ja, Krakowski Stańczyk, piewca czarnego i wisielczego humoru, łamiącego jak precelki tabu. Nie zawsze wyśmiewający, ale też i pouczający, poglądy zgodnie z życzeniem zmieniający. Ratującego zwierzęta, przenosząc żuczki i ślimaki w bezpieczne dla nich miejsca. Magię znający nie tylko z teorii, ale i z praktyki. Lubiący książki, historię i słone paluszki. Na Okult.pl jak lajkonik na rynek przybyłem by w tym poważnym miejscu objawiać jeszcze poważniejsze, oj naprawdę poważniejsze wieści z wiedzy wszelakiej, czy to magicznej, czy zuchwałej.

Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl, Krakowski Stańczyk     Designed by Okult.pl