Legenda Wody Królowej Węgier

Cześć Kochani. <3

 

Ostatnio zastanawiałam się nad najprostszą metodą zrobienia własnych perfum i przypomniała mi się historia związana z pewnym specyfikiem. Otóż Woda Królowej Węgier była pierwszymi na świecie perfumami alkoholowymi ( wcześniej tworzono je na bazie tłuszczu zwierzęcych – tak wiem, to trochę obrzydliwe, ale też w jakimś stopniu fascynujące, nie sądzicie? 😉 ). Jej receptura jest znana, jednak okoliczności – powstania niekoniecznie. Sami wiecie jak to jest, gdy w opowieści pojawia się jakaś niewiadoma, szybko zostaje ona wypełniona legendą. Tak też się stało i tym razem. Istnieją dwie wersje legendy, choć dla mnie (jako chemika) znacznie ciekawsza wydaje się być ta druga. Sami zobaczycie dlaczego. 🙂

 

Jest rok 1370. Aktualna królowa Węgier, Elżbieta Łokietkówna, przechadza się po dworze królewskim. Wokół niej czuć intensywny zapach rozmarynu (czasem mówi się też o dodatku tymianku). Kobieta liczy sobie już 65 lat, jednak wygląda na co najmniej o 20 lat młodszą niż powinna. Dlaczego?

 

Wersja 1:

 

Polska królowa Węgier wymyśliła autorską recepturę na Wodę Królowej Węgier – pierwszy perfum z dodatkiem alkoholu, który był zarazem wspaniałym lekarstwem. Pozwolił jej otoczyć się piękną aurą ciepłego rozmarynowego zapachu oraz zachować młodość, co w tamtych czasach było nie nada wyzwaniem.

 

Wersja 2:

 

Elżbieta nigdy nie była uważana za szczególną piękność, a jej małżeństwo z królem Karolem, aktualnym władcą Węgier, miało miejsce jedynie ze względów politycznych. Królowa szukała sposobu na zwrócenie uwagi swojego męża. Udała się więc do alchemika (w innych wersjach miał być to pustelnik), by ten stworzył miksturę, która zakończy jej problemy. Tajemniczy jegomość spełnił prośbę Łokietkówny. Odtąd królowa nosiła owy specyfik jako perfumę oraz spożywała go dla pozyskania cennych leczniczych właściwości rozmarynu.

 

Sami widzicie. Jeżeli w historii pojawia się element (al)chemii to ja osobiście jestem wniebowzięta. Inną miłą dla mnie sprawą jest to, że wg pierwszej wersji to właśnie Polka dała początek perfumom jakich używamy w dzisiejszych czasach. Fajnie, nie? 😀

 

I jeszcze jedna mała-duża ciekawostka: perfumy, czyli spolszczone słowo perfume wywodzi się od łacińskiego per fumme. Dlaczego robię tą wyliczankę? Fumme to z łacińskiego dym, więc wyrażenie perfume odnosi się do tego w jaki sposób pierwotnie postrzegano zapach – przez dym. Pewnie przy spaleniu np drewna raz takiemu osobnikowi per fumme się podobało, a przy paleniu liści – nie. Przypomnijcie sobie o tym następnym razem jak będziecie wybierać dla siebie zapach w drogerii. 🙂

 

Z mojej strony to już wszystko, mam nadzieję, że wpis się podobał. Jeśli tak to dajcie znać w komentarzu. Wasze zdanie jest dla mnie na wagę złota i zarówno miłe słówko jak i konstruktywna krytyka będzie dla mnie motywacją do dalszego działania.

 

Do następnego!

 

P.S. Prawdą w tych legendach jest to, że Woda Królowej Węgier odmłodziła królową i kobieta z pewnością przyciągnęła tym uwagę nie jednego mężczyzny. Zajrzyjcie więc za za jakiś czas do mojego herbarium Zioła dawniej i zobaczcie jak rozmaryn działał na jej (i jak może na nasze) ciało. (klik)

 

A jeżeli już teraz oczarowała was historia owego historycznego specyfiku to kliknijcie w Laboratorium, gdzie już niedługo poleci przepis na najprostsze domowe (i królewskie) perfumy. (klik)

Fascynatka przyrody, sztuki i naturalnego piękna, lubująca się we wszelkich naukach ścisłych i wszystkim co tyczy się życia na naszej planecie. Chemik-amator, trochę z konieczności, trochę hobbystycznie ( opisy w książkach mi nie wystarczają, o mocy roślin leczniczych muszę przekonywać się sama 🙂 ).

W teorii studiuję nauki zielarskie od 7 lat, w praktyce od 4. Moja domena to mieszanki ziołowe, historia zielarstwa, formuły kosmetyczne i niestandardowe metody radzenia sobie z codziennymi trudami.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.



Website Security Test

Znajdziesz nas

Blogi

  • Krakowski Stańczyk

    Hucpa, swawola i łajdactwo w jednym.

  • Zielarski Alembik

    Zielono, zdrowo i ładnie. Czyli Cynthia w swoim żywiole ;)

Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl     Designed by Okult.pl