Mundial 1938 – pierwszy Polski występ

Zaczyna się jedno z największych świąt sportowych – mistrzostwa świata w piłce nożnej! Poza olimpiadą mundial jest jedynym zjawiskiem, które gromadzi przed telewizorami tyle osób. Przed Polską stoi wielka szansa, której nie było od lat. Ciekawe jak na nasz występ zapatrywali się ludzie w 1938?

 

Świat stał na krawędzi wojny. Ta trwała już w Hiszpanii i dalekich Chinach. Niemcy dokonały Anschluss Austrii, podobny los za kilka miesięcy miał spotkać Czechosłowację. W tej właśnie niezbyt miłej atmosferze odbywał się trzeci w historii mundial. Jednym z faworytów była III Rzesza, a to z powodu obecności zawodników z byłej Austrii. Włosi, jako zwycięzcy poprzedniego turnieju, również mieli duże szanse.

Mundial roku 1938 odbywał się we Włoszech. Udział wzięło 15 zespołów. Tak, dobrze przeczytaliście – zakwalifikowała się też Austria, ale Niemcy. Nie było fazy grupowej, od razu odbywała się faza 1/8 turnieju. Ciężko jednak mówić o prawdziwym, międzynarodowym turnieju. Spoza Europy były tylko 3 kraje: Brazylia, Kuba i Holenderskie Indie Wschodnie (tak, był taki kraj, dziś to Indonezja). Było dwanaście grup eliminacyjnych o różnej liczbie zespołów, najczęściej liczących po dwa zespoły, choć Amerykańska liczyła ich 7. Kuba jednak łatwo z niej wyszła, gdyż pozostałe sześć się wycofało. W przypadku remisu mecz powtarzano w późniejszym terminie.

 

źródło Wikipedia

 

Wszystkie mecze 1/8, poza otwierającym starciem Niemiec i Szwajcarii, odbywały się tego samego dnia, konkretnie 5 czerwca. Największe zaskoczenie tej fazy to właśnie odpadnięcie Niemiec w powtórzonym meczu. Włochom po ciężkich bojach z Brazylią i Norwegią udało się dojść do finału, gdzie zmierzyli się z Węgrami. Początek spotkania z 19 czerwca wydawał się wyrównany. Pierwsza bramka padła w 6 minucie, dwie minuty później Węgrzy zremisowali. Później jednak dała o sobie znać przewaga potomków Cezara i ostatecznie Włosi wygrali 4:2.

A jak poszło Polsce? Sukcesu nie było, daleko piłkarze nie zaszli, choć pokazali się z naprawdę niezłej strony. Eliminacje do turnieju były chyba najłatwiejsze w całej naszej historii, gdyż w grupie mieliśmy tylko Jugosławię. Pierwszy mecz w Warszawie nasi krajanie łatwo wygrali, wynik 4 do 0 mówi sam za siebie. 3 kwietnia 1938 odbył się drugi mecz, który Jugosławia wygrała jedną bramką. Nic to nie zmieniło, wrota mistrzostw świata stanęły przed Polakami otworem. Selekcjonerem był piłkarz przez wiele lat związany z Cracovią, mianowicie Józef Kałuża. Najwięcej zawodników (4) było z Ruchu Chorzów.

Zdobywca 4 bramek – Ernest Wilimowski. Źródło Wikipedia

5 czerwca na stadionie w Strasburgu zebrało się około 14 tysięcy osób, w tym tysiąc Polaków. Naszym rywalem był nie byle kto, bo sama Brazylia! Pierwszą bramkę strzelił najlepszy zawodnik turnieju, Leonidas (pewnie krew dowódcy Spartan mu w tym pomogła), zresztą pierwsza połowa należała zdecydowanie do nich – bramki padły w 25 oraz 44 minucie. Jedyny i zarazem pierwszy gol Polski na mundialu padł z rzutu karnego, a jego autorem jest Fryderyk Scherfke.

 

Fragment meczu Polska – Brazylia. Źródło Wikipedia.

 

Za to druga połowa…w przeciągu 6 minut Ernest Wilimowski dwukrotnie pokonał bramkarza, doprowadzając do remisu. Brazylijczycy nie załamali się i w 71 minucie znów wyszli na prowadzenie. Jeśli ktoś jednak myślał, że na tym mecz się zakończył, to grubo się mylił. Minutę przed końcem Wilimowski zaliczył hat-trick, doprowadzając do dogrywki.

A ta była nie tylko rywalizacją zespołów, co pojedynczych zawodników. Leonidas z Wilimowskim walczyli o to, kto strzeli więcej bramek. W 93 i 104 minucie Brazylijczyk zaliczył trafienia, Ernest na swój gol musiał czekać aż do 118 minuty. Niestety to był ostatni strzał Polaków i mecz zakończył się wynikiem 5:6 dla Brazylii. Szkoda, bo patrząc się jak dalej jej poszło były szansę na to, że moglibyśmy walczyć o finał z Włochami. A jak nie to już w 1938 istniała nadzieja na 3 miejsce.

 

Kilka innych ciekawostek:

  • Choć do turnieju zakwalifikowała się Austria, to jednak nie wzięła w nich udziału. Tak, Adolf
  • W finale grały Włochy z Węgrami. Oba kraje mają takie same kolory na fladze: zielony, biały i czerwony
  • Szwecja od razu przeszła do ćwierćfinałów. Miała grać z Austrią, ale tej nie było. Z wiadomego powodu
  • Średnio co spotkanie padły 4 bramki. Najwięcej, bo aż 11, strzelono w meczu Polski z Brazylią – 11
  • Z powodu remisów powtórzono trzy mecze: III Rzeszy i Szwajcarii (ci wygrali), Kuby z Rumunią (wygrała Rumunia) i Brazylii z Czechosłowacją (wygrała Brazylia)
  • Królem strzelców został Leonidas, zaliczył 7 trafień
  • Giuseppe Mezza, jedna z legend Włoskiej piłki nożnej, strzelił gola z pękniętymi spodniami! Podczas półfinału z Brazylią sędzia przydzielił gospodarzom rzut karny. Podczas rozbiegu spodenki opadły i Mezza, przytrzymując je jedną ręką, zapewnił Włochom finał
  • Był to ostatni mundial, w którym nie odbywała się faza grupowa
  • W ćwierćfinałach Szwecja wygrała z Kubą 8:0! Z kolei mecz Węgier z Holenderskimi Indiami Wschodnimi zakończył się wynikiem 6:0!
  • Ernest Wilimowski zaliczył 4 bramki. Przez 56 lat (do mundialu w 1994) był to rekord goli strzelonych przez jednego zawodnika w jednym meczu

 

Następny mundial najprawdopodobniej odbyłyby się w III Rzeszy. Jednak do mistrostw nie doszło, chyba wtedy międzynarodowe mecze odbywały się na innych niż sportowych arenach. Nie było też turnieju z roku 1946, bo powojenna bida i takie tam (choć w Ameryce Południowej odbył się mały turniej). Dopiero w 1950 świat mógł ponownie cieszyć się piłkarską gorączką. Ale nie Polska, gdyż wiele wiosen musiało minąć nim ta miała okazje znów powalczyć z najlepszymi zespołami globu. Ale gdy to się udało, a mowa o roku 1974, zrobiła to w wielkim stylu, kończąc turniej z brązowym medalem.

Jeżeli interesuje was inne historyczne wydarzenie sportowe, gdzie również występowali Polacy, może przeczytacie o dziadku zimowych igrzysk sportowych.

Krakus z urodzenia, mag z zamiłowania, błazen z wyboru. To ja, Krakowski Stańczyk, piewca czarnego i wisielczego humoru, łamiącego jak precelki tabu. Nie zawsze wyśmiewający, ale też i pouczający, poglądy zgodnie z życzeniem zmieniający. Ratującego zwierzęta, przenosząc żuczki i ślimaki w bezpieczne dla nich miejsca. Magię znający nie tylko z teorii, ale i z praktyki. Lubiący książki, historię i słone paluszki. Na Okult.pl jak lajkonik na rynek przybyłem by w tym poważnym miejscu objawiać jeszcze poważniejsze, oj naprawdę poważniejsze wieści z wiedzy wszelakiej, czy to magicznej, czy zuchwałej.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl, Krakowski Stańczyk     Designed by Okult.pl