Na styku ciała i duszy – recenzja

W 1898 została wydana „Wojna światów”, którą można uznać za pierwsze dzieło mówiące o inwazji obcych istot na ziemię. W roku 2018 Maciej Masłowski wydał „Na styku ciała i duszy”, który jest reklamowany jako Polska odpowiedź na powyższe dzieło. Czy słusznie?

 

Nie sposób zliczyć, ile powstało książek, filmów i gier opowiadających o kontakcie, czy wręcz wojnie z kosmitami. Nowe produkcje powstają każdego roku i pewnie nie starczyłoby życia na opisanie ich wszystkich. Także tych Polskich, bo swego czasu nasz kraj stał mocno science fiction, a tacy pisarze jak Stanisław Lem czy Janusz Zajdel byli rozpoznawani za granica. Później sytuacja się zmieniła i to fantasy przejęło prym nad Wisłą, z kultowym już Wiedźminem Geraltem na czele. SF jest w odwrocie, dlatego całkiem przyjemnie powitałem „Na styku ciała i duszy” Macieja Masłowskiego. Którego między innymi portal Okult.pl jest patronem medialnym.

Choć książka odnosi się do najsłynniejszego tytułu Herberta Georga Wellsa, to jednak szybko czytelnik dostrzeże różnice. Ba, w pewnym momencie nawet się zastanowi, czy naprawdę mamy do czynienia z nieziemską inwazją, czy jednak podłoże nie leży gdzieś indziej. Choć pojawiają się schematy i da się zakrzyknąć „który to już raz”, to jednak potrafi zaskoczyć. Nie zabrakło również metafizyki i odniesienia do magii i religii.

Bohaterka w pustym świecie.

 

Główną bohaterką jest Laura, która opowiada swoją historię. Młoda kobieta, która przeżywa burzliwe chwile w swoim małżeństwie i gorąco stara się o dziecko. Wszystko zmienia się pewnego dnia (a konkretnie w nocy), gdy pojawiają się ONI. Laura traci przytomność, a gdy ją odzyskuje, miasto jest puste. Po wielu tygodniach pojawia się dobra dusza – Aleksander, z którym nawiązuje romans. Wspólnie przez dłuższy czas podróżują po Europie, ale ocalałych ludzi ze świecą szukać. Muszą przy tym ciągle się ukrywać, bo ONI polują na ocalałych.

Cały dzień szukałam kogoś żywego – bezskutecznie. Wszyscy ludzie zniknęli. Kolejnego dnia postanowiłam pojechać samochodem do centrum. Nie udało się, gdyż już kilka przecznic dalej rzędy samochodów, ustawione w nieruchomym korku, uniemożliwiały dalsze przemieszczanie się. Tak mijały kolejne dni.Maciej Masłowski - Na styku ciała i duszy.

Sytuacja powoduje, że muszą się rozdzielić, ale Laura nie jest sama. Napotyka na nastoletnią Emily, którą zaczyna traktować jako córkę. Bohaterka nie zapomniała o Aleksandrze, dlatego ruszają do Budapesztu, gdzie ten miał się udać. Nie chodzi tylko o poszukiwanie utraconej miłości, bo Aleks szuka sposobu na powstrzymanie ICH. Dlatego decydują się na pozór na karkołomną wyprawę do stolicy Węgier. Mają o tyle ułatwione zadanie, że Aleks zostawił wskazówki jak go odnaleźć.

Na miejscu natrafiają na jeden z ostatnich bastionów ludzkości, który tylko na pozór wydaje się spokojny. Bohaterowie mają też okazję bezpośrednio skonfrontować się z NIMI, a także odkryć ich prawdziwe pochodzenie i powody inwazji. Poza tym zdrady, skrywane tajemnice i inny świat, z którego najeźdźcy pochodzą, a do którego bohaterka postanowi się udać w celu odkrycia prawdy.

Bezsensowna walka?

 

Tym, co pierwsze rzuca się w oczy w „Na styku ciała i duszy” jest jej depresyjny klimat. Opuszczone miasta, brak ludzi, poczucie samotności i beznadziei. Pod tym względem książka Macieja Masłowskiego przypomina mi „Metro” czy nawet „Jestem legendą”. Zresztą akcja dzieje się już po inwazji, a nie w jej trakcie. Nie ma zatem batalii, żołnierzy walczących na śmierć i życie czy decyzji rządów. Tu wszystko widzimy z punktu widzenia zwyczajnej osoby, która stara się odnaleźć w pustym (bo bez ludzi) świecie. Rzadko spotyka ludzi, a i potem okazuje się, że nie wszystkim ocalałym można ufać. Poza tym rzeczywiście mogę nazwać to „Polską Wojną Światów”, bo podobnie jak tam walka z najeźdźcą (celowo nie używam sformułowania obcy) zdaje się bezsensowna.

– Emily, jest naprawdę niewielu żyjących ludzi, a każdy z nich jest na wagę złota. Nie chciałabym, żeby umarła samotnie, z tęsknoty, którą ty nazywasz szaleństwem.Maciej Masłowski - Na styku ciała i duszy.

Bo w klasycznej powieści to nie ludziom, a bakteriom udało się w końcu pokonać kosmitów. Tu zaś zostały dosłownie ostatnie enklawy, które starają się jakoś sobie radzić. Zupełnie nic nie wiadomo o przeciwniku, jego słabych stronach i głównym celem Laury jest dowiedzenie się o nich czegoś więcej. Tyle i aż tyle. Czytając zdawało mi się wręcz, że sama bohaterka zdaje sobie sprawę z własnej niemocy i robi to tylko dlatego, że walka do samego końca leży po prostu w ludzkiej naturze. Najeźdźcy nie mają własnej nazwy, dlatego ciągle nazywa się ich NIMI.

Krótkie, acz treściwe dzieło.

 

„Na styku ciała i duszy” jest w twardej okładce, co jest niewątpliwą zaleta dzieła. Mówię to jako ktoś, kto praktycznie ciągle nosi w plecaku jakąś książkę. Przynajmniej nie muszę obawiać się zagiętych rogów. Poza tym jest to wydanie kieszonkowe – całość liczy 216 stron. Srodze mogą się zawieść ci, którzy liczą na ciągłą akcje. W książce dominują opisy i dialogi. Nie ma też żadnych rysunków, ale dla mnie to nie jest żaden problem. Zakończenie też jest zaskakujące i to kolejny mocny punkt książki.

Osobiście uważam jednak, że dzieło mogłoby być dłuższe, przynajmniej o te kilkadziesiąt stron, by dociągnąć do tych 300. w ten sposób można by więcej wyjaśnić, jak też szczególniej opisać niektórych bohaterów. O tych jest niestety za mało, choć może taki był też pomysł autora. Jak przy bohaterach jesteśmy, to poza Laurą i Aleksandrem większość nie zapada w pamięć. To też mogę uznać za styl autora, w którym powieść skupia się głównie na tej dwójce, ale reszta osób jest tylko tłem. Za to sam opis „inwazji” i dalszych starań jak najbardziej mi się spodobał, przypominając mi nieco prozę Stephena Kinga.

W sumie, to już sama nie wiem. Trochę racji w tym jest. Znowu zaczęłam myśleć o tym wszystkim. Co znajdę na końcu tej drogi. Jaką tajemnicę ukrywają ONI? Gdzie są wszyscy ludzie? Gdzie oni się tu mogli zmieścić? Czyżby takich pustkowi było więcej? Czy są tu podziemne miasta?Maciej Masłowski - Na styku ciała i duszy.

Rekomendowałbym więc „Na styku ciała i duszy” tym, którzy lubią horrory, thrillery i dramaty psychologiczne. Odradzałbym natomiast wszystkim tym, których w prozie ciągnie wartka akcja. To nie ten typ książki. Warto dać Maciejowi Masłowkiemu szanse, bo obecnie rzadko zdarza się na naszym rynku SF, a to jest napisane w naprawdę dobrym stylu. I, co najważniejsze, nie powielające setki razy wykorzystanych już schematów.

Im więcej przeczytanych książek, tym lepiej. Najlepiej gdy to fantasy, historyczne lub science-fiction. Nie nadążający za najnowszą popkulturą, za to kochający lata 80, 90 i przełom wieków. Bez znaczenia czy chodzi o filmy, muzykę czy komiksy. Uwielbiający historię i wszędzie starający się wpleść jakieś fakty z przeszłości.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.



Website Security Test

Znajdziesz nas

Blogi

  • Krakowski Stańczyk

    Hucpa, swawola i łajdactwo w jednym.

  • Zielarski Alembik

    Zielono, zdrowo i ładnie. Czyli Cynthia w swoim żywiole ;)

Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl     Designed by Okult.pl