Arka Noego, czyli co leży na tureckiej górze.

Święty Graal, włócznia przeznaczenia, arka przymierza – to tylko kilka biblijnych artefaktów. A czy istniały? Niech odpowiedzią będzie, że włóczni jest kilka. A kto oglądał “poszukiwaczy zaginionej arki” ten wie, że i naziści ich szukali. Ale arka Noego zdaje się czymś równie prawdopodobnym jak Jakubowa drabina do nieba. No bo jak mógł istnieć statek, w którym znalazły się wszystkie zwierzęta ziemi?

Ludzie wierzą w płaską ziemię, nic więc dziwnego, że i arka Noego była szukana. I ponoć została znaleziona: na górze Ararat, leżącej w Turcji, przy granicy z Armenią i Iranem. Biblia wskazuje ten właśnie rejon jako miejsce, gdzie ona osiadła. O statku tam się znajdującym pisano już w starożytności, a wyprawy poszukiwawcze na pewno odbywają się od XIX wieku. Kreacjoniści, Chińczycy, ponoć nawet Rosjanie pod koniec caratu mieli szukać na wzniesieniu potwierdzenia biblijnego mitu.

Tak, to co widzicie, to Arka. Za nią pewnie ogród Eden.

Jednak prawdziwie głośno zaczęło być wiek temu, od zdjęć lotniczych z 1959. Wtedy też góra, a raczej anomalia na jednym ze szczytów, zaczęła być celem międzynarodowych ekspedycji. Obiekt z góry rzeczywiście przypomina statek, drewno może ulec petryfikacji. Miejscowi nie mają wątpliwości czym on jest. W okolicy znajdowano różne artefakty, i drewniane, i metalowe. Są zdjęcia, choć wiele cierpi na przypadłość nagrań UFO – niewyraźne, mało co widać. Co kilka lat o tamtejszej anomalii jest głośno w mediach, gdy na miejscu pojawia się kolejna wyprawa.

Praktycznie każda religia mówi o katastrofalnym potopie, z którego uratowali się nieliczni. Może taki zaistniał w dawnej przeszłości, choćby na skutek uderzenia meteorytu. Równie dobrze mogła to być pamięć z topnienia lodowców, gdy na pewno poziom mórz się podniósł. Czy jednak mogło to być to tak skrajne jak w filmie “2012”? Cholera, jeśli statek miał osiąść na szczycie takiej góry, to fala chyba dotarłaby do Tatr.

– Płyniemy do Turcji? Przecież celem miała być Unia Europejska!

I to jest największy problem z arką Noego na Ararat (podobnie jak na innych górach, bo to nie jest jedyna lokalizacja). Niech to rzeczywiście będzie statek, tak jak chcą wierzący w to. Wtedy się okaże, że Noe zamiast krów na pokład zabierał dinozaury, bo pewnie tyle czasu góra się wypiętrzała. Albo w starożytności nagle woda zalała ziemię, po czym kulturalnie wyparowała. Jest też kolejna, równie logiczna teoria – ktoś bojąc się wielkiej katastrofy na szczycie góry zaczął budować statek. Jak dla mnie nie brzmi to tak głupio. Ile pieniędzy poszło w przeciwatomowe schrony, czasem wręcz podziemne miasta? A ile razy rządzący mieli okazję z nich skorzystać? Czy więc oszalały ze strachu władca, budujący wysoko w górach statek, mający zapewnić mu przetrwanie, nie jest świetnym materiałem na mit? I metodą głuchego telefonu z czasem okazało się, że jednak potop był.

Środowiska akademickie nie mają wątpliwości czym jest ten obiekt: anomalia geologiczna co najwyżej przypominająca statek. Ja bym Ararat tak szybko nie przekreślał. Obecność tam statku nie musi znaczyć, że był on wodowany. Równie dobrze może być przykładem wiekowego fatalizmu. Zastanawiam się tylko ile czasu minie, zanim prawda o tym miejscu zostanie definitywnie wyjaśniona. Patrzac jak to teraz wygląda chyba szybciej nastąpi kolejny potop.

Krakus z urodzenia, mag z zamiłowania, błazen z wyboru. To ja, Krakowski Stańczyk, piewca czarnego i wisielczego humoru, łamiącego jak precelki tabu. Nie zawsze wyśmiewający, ale też i pouczający, poglądy zgodnie z życzeniem zmieniający. Ratującego zwierzęta, przenosząc żuczki i ślimaki w bezpieczne dla nich miejsca. Magię znający nie tylko z teorii, ale i z praktyki. Lubiący książki, historię i słone paluszki. Na Okult.pl jak lajkonik na rynek przybyłem by w tym poważnym miejscu objawiać jeszcze poważniejsze, oj naprawdę poważniejsze wieści z wiedzy wszelakiej, czy to magicznej, czy zuchwałej.

Leave a comment



Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl, Krakowski Stańczyk     Designed by Okult.pl