OOBE: czym są podróże pozacielesne?

Niektórzy mówią o przeżyciu niesamowitego doświadczenia: oddzieleniu ducha od ich materialnego ciała. Są to tzw. podróże astralne. Czym jest to zjawisko?

 

Rozwinięciem terminu OOBE jest Out of Body Experience (doświadczenie poza ciałem). Znacznie bardziej rzeczowo brzmi jednak jego synonim: eksterioryzacja. Temat ten jest znany od starożytności, a łączy się z nim przekonanie, że świadomość, duch czy dusza może się oddzielić od ciała fizycznego. W tym stanie nasza świadomość ma nie tylko opuszczać miejsce, w którym znajduje się fizyczne ciało, ale też przebywać znaczne odległości, obserwować poczynania ludzi i kontaktować się z różnymi istotami niematerialnymi.

Źródła podają całą gamę sposobów na osiągnięcie takiego stanu. Są nimi między innymi: wizualizacja, trans, środki farmakologiczne i psychotropowe czy nawet wprawianie się w stany z pogranicza życia i śmierci. Mówi się, że tego zjawiska można doświadczyć również nieświadomie. Fakty dzieli od plotek to, że zostały one potwierdzone doświadczalnie lub naukowo. Zobaczmy zatem jak jest w przypadku OOBE.

 

Początki doświadczeń pozacielesnych

 

Egipcjanie wierzyli w istnienie dwóch dusz: Ka i Ba. Pierwsza z nich była swego rodzaju sobowtórem, zarówno pod względem wyglądu, jak i psychiki, mogła ona opuszczać ciało fizyczne.[i] Podobny pogląd wyrażali Chaldejczycy oraz Grecy, w tym tacy filozofowie jak Platon i Sokrates oraz mistycy tacy jak np. Apoloniusz z Tiany.[ii] Z podobnymi wierzeniami mamy również do czynienia w Biblii i Tybetańskiej Księdze Zmarłych. Założenia te można obserwować nawet w praktykach szamańskich, gdy szaman za pomocą transu udaje się do świata duchów. Starożytni byli więc niemal całkowicie pewni możliwości oddzielenia ciała od ducha dla poszerzenia własnych doświadczeń.

Badanie możliwości, jakie miało nieść za sobą owe zjawisko nie zakończyło się jednak na starożytności. Siedemnastowieczny naukowiec oraz mistyk, Emanuel Swedenborg, nadał nowy kierunek badaniom nad doświadczeniami pozacielesnymi równocześnie rozpropagowując nową nazwę, która w późniejszym etapie wypiera swoje wschodnie odpowiedniki. Mowa tutaj o podróżach astralnych. Owe pojęcie doczekało się nowej rzeszy zainteresowanych już w XIX w. , kiedy to założycielka Towarzystwa Teozoficznego, Helena Bławatska, przyłączyła znaną od starożytności sztukę podróży duchowych do nowopowstającego nurtu New Age’u. W tym samym okresie sławę dzięki OOBE zaczął zdobywać Edgar Caycy, który miał wykorzystywać podróże wizyjne do diagnozowania chorych pacjentów.[iii] W XX w. na skutek coraz częściej pojawiających się opisów doświadczeń pozacielesnych osób prywatnych zagadnienie to zainteresowało ówczesnych naukowców. Przyczyniło się to do badań nad właściwościami mózgu oraz rozkwitu nurtu, którego ideą było połączenie mistycznych technik z rzetelnym naukowym podejściem.

Ciekawą wydaje się być opinia, iż w rzeczywistości każda osoba jest w stanie doświadczyć podróży pozacielesnych i jest to kolejna czynność, której człowiek musi się zwyczajnie nauczyć, tak jak uczymy się chodzenia czy pisania. Relacje osób doświadczających owego zjawiska wskazują na to, że przedstawiona teoria wydaje się być prawdopodobna, gdyż ludzi doświadczających OOBE jest wielu, a ponad to mają oni bardzo zróżnicowane charaktery, zamieszkują różne obszary globu oraz pochodzą z różnych warstw społecznych.

Z wędrówkami duchowymi związana ma być również bilokacja, której głównym założeniem jest możliwość fizycznego pojawienia się danej osoby w dwóch różnych miejscach, nawet bez świadomości o tym osoby doświadczającej tego fenomenu. To zagadnienie jest jednak wysoce kontrowersyjne i większość ludzi, nawet tych o otwartych umysłach, podchodzi do tego bardzo sceptycznie.

 

Raymond Moody i śmierć kliniczna

 

Jednym z czołowych naukowców, badających ów fenomen, jest lekarz i psycholog, dr Raymond Moody. W latach 60 zwrócił zainteresował się zjawiskiem śmierci klinicznej, tj. specyficznym stanem w którym osoba znajduje się na pograniczu życia i śmierci. Według relacji wielu osób takiemu doświadczeniu często towarzyszyły niezwykłe przeżycia, tzw. Near Death Experience (w skrócie NDE). Przesłuchując osoby, które przeżyły śmierć kliniczną Moody doszedł do wniosku, iż większość z nich opowiada o bardzo podobnych zjawiskach towarzyszących temu stanowi. Tacy ludzie byli w stanie niezwykle dokładnie opisać kto przebywał w pomieszczeniu podczas gdy byli nieprzytomni, co się wówczas działo, a niektórzy przytaczali nawet fragmenty rozmów osób będących w tym czasie na sali.

Relacje osób doświadczających śmierci klinicznej są na tyle spójne, że umożliwiają utworzenie z nich swoistego schematu przebiegu omawianego zjawiska. Według relacji świadków doświadczając tego stanu byli oni bardzo spokojni, widzieli czarny tunel, opuszczali swoje ciała fizyczne, spotykali się ze zmarłymi, duchami opiekuńczymi i świetlistymi istotami, a pod sam koniec mieli okazję obserwować sceny ze swojego życia.[iv] Opowiadają oni, iż wyżej wspomniane istoty przekonywały ich do tego, by wrócili do życia. Takie zajście można wyjaśnić halucynacjami mózgu, który podczas tak skrajnego momentu pokazuje wyobrażenia związane z kulturą czy religią wyznawaną przez daną osobę. Innym wyjaśnieniem sceptyków ma być halucynogenne działanie środków farmakologicznych, stosowanych podczas ratowania życia.

Osoby, które doświadczyły śmierci klinicznej są jednak całkowicie przekonane o prawdziwości swoich przeżyć. Nie sposób ich przekonać o tym, iż ich przejścia były jedynie omamami.[v] Doświadczenie tego typu niejednokrotnie zmienia pogląd na życie i śmierć oraz przekonuje ludzi o istnieniu życia pozagrobowego. Przeżycia NDE nie są co prawda typowym przypadkiem opuszczania ciała, jednak badając ten temat nie sposób ich pominąć, choćby ze względu na ilość relacji świadków i duże nimi zainteresowanie ze strony naukowców.

Dr. Moody podaje przykład kobiety opisującej dokładny wygląd osoby, która pomogła jej po wypadku, a nawet przeprowadzoną chwilę potem rozmowę pomiędzy dwoma osobami, choć straciła przytomność. Kolejnym przypadkiem wyjścia z ciała był pacjent chorujący na astmę. Przed operacją wyszedł z ciała i rozmawiał ze świetlistą osobą, widział w tym czasie łóżko i salę, w której będzie przebywał i podzielił się tym później z doktorem.[vi] Wiele osób, które przeżyło podróż pozacielesną boi się jednak mówić o tym głośno, podawać swoje dane, gdyż nie chcą się skompromitować. Lekarze szanują ich wolę i dzieląc się tym co usłyszeli od pacjentów, często wolą zachować ich anonimowość.

 

Świat astralny

 

Wizje i podróże pozacielesne nie ograniczają się wyłącznie do wizytacji naszego fizycznego świata. We wcześniejszej części artykułu zostało poruszone zagadnienie dotyczące terminu podróży astralnych, czyli przemieszczenia świadomości do świata astralnego. Koncept astralności pojawia się w neoplatońskim nurcie, który głosił, że człowiek posiada dwie dusze, z czego jedna miała być nieśmiertelna i nie mogła opuszczać ciała, a druga była ściśle związana z umysłem i świadomością. Obecność w ciele tej ostatniej nie była wymagana do podtrzymania życia człowieka, stąd też człowiek miał posiadać naturalną zdolność do doświadczania zjawiska podróży po świecie niefizycznym. Mobilna dusza nazywana była astralną, gdyż nauki platońskie, na których opierali się neoplatończycy głosiły, iż dusze ludzkie są stworzone z tego samego materiału co gwiazdy (z greckiego astron to gwiazda).

Wśród wielu ruchów, które czerpały z filozofii neoplatońskiej tym, który najbardziej rozpowszechnił owe zagadnienie była teozofia. Propagatorzy tego synkretycznego nurtu, znani jako Towarzystwo Teozoficzne z Heleną Bławatską na czele, dostosowali to pojęcie do swoich własnych potrzeb i rozdysponowywali je według własnego uznania. Stworzyli przez to pełne spektrum terminów z użyciem neoplatońskiego astralu i jednocześnie nadali mu trochę inne znaczenie, które przetrwało do dnia dzisiejszego.

Miejsce, w którym porusza się dusza astralna (ciało astralne) nazywana jest planem astralnym, światem astralnym lub astralem. Richard Webster, wzorując się na platońskim nurcie myślowym nazywa tą płaszczyznę astralną kopią. Jest to związane z światopoglądem, w którym nasz fizyczny świat jest odbiciem idealnego świata myśli. Kopia astralna jest według Webstera zamieszkana przez niefizyczne istoty.[vii]

 

Podróże mają odbywać się nie tylko w przestrzeni, ale też i w czasie. Istnieje przekonanie, że dzięki podróżom niefizycznym jesteśmy w stanie złożyć wizytę w przeszłości, a nawet w przyszłości. Miejsce świata astralnego ma być ulokowane tam gdzie świata fizycznego, przy tym oba te plany przenikają się i z punktu widzenia tego fizycznego – astralny jest niedostrzegalny, jednak możliwy do odebrania innymi zmysłami. Nie tylko ludzie, ale i zwierzęta mają mieć zdolność do wyczuwania ciał astralnych. Sam świat astralny ma się dzielić na kilka różnych planów, jednak przedstawienie całej jego struktury trwałoby zbyt długo, by umieszczać je w dzisiejszym artykule.

Według relacji osób doświadczających OOBE ciało astralne jest połączone z tym fizycznym cienką srebrzystą nicią, która z jednej strony jest przytwierdzona do głowy ciała fizycznego, a z drugiej do pępka ciała astralnego. Mówi się o niej jako o elastycznym i nieograniczonym w przestrzeni połączeniu, które niekoniecznie musi być widziane przez osobę praktykującą.[viii]  Jest ono uważane za niemożliwe do przerwania, choć, co później zostanie rozwinięte, ponoć można na niego wpływać. Bardzo możliwe, że jest to symboliczne wyrażenie łączności pomiędzy świadomością a ciałem, które jest generowane w umyśle podróżników.

Ciężko jest jednak powiedzieć coś więcej w tym temacie, gdyż poruszamy się w cudzych doświadczeniach, które z pewnością choćby w niewielkim stopniu przenikają się z wyobrażeniami danych osób. Uważa się, że wszystkie podróże, odbywane poza światem materialnym, odbywają się na płaszczyźnie astralnej, której natura nie jest nam do końca znana. Warto o tym pamiętać.

 

Metody osiągania

 

Jednym z najszybszych, ale jednocześnie najbardziej nieprzewidywalnych sposobów na wystąpienie eksterioryzacji są środki odurzające. Są one również jednym z bardziej prawdopodobnych wyjaśnień podjętych w temacie średniowiecznych zapisków o lotach i sabatach czarownic, na których miał pojawiać się diabeł, demony oraz inne niesamowitości. Według relacji wyjście z ciała potrafi również nastąpić w niektórych przypadkach podtruwania się. Dobrym przykładem takiego zjawiska jest użycie rośliny Peyotl, pochodząca z Ameryki południowej, często wykorzystana podczas tamtejszych obrzędów szamańskich, w których następowało oddzielenie ducha od ciała fizycznego.[ix] Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że środki te są przede wszystkim halucynogenne, przez co praktykujący nigdy nie byłby pewny czy jego doświadczenia były jawą czy skutkiem jego imaginacji. Wykorzystywanie farmakologii może być również niebezpieczne, szczególnie dla osób niezbyt zaznajomionych ze składem chemicznym owych środków i ich działaniem na ludzki organizm.

Poza tym jednym wyjątkiem, z reguły techniki wychodzenia z ciała opierają się na podobnych założeniach. Dzięki temu można stworzyć schemat i wypunktować wszystkie warunki konieczne do doświadczenia podróży pozacielesnych. Jedną z najbardziej kompletnych pod tym względem metod wydaje się być technika Monroego. Znawca tematu w bardzo widoczny sposób wykorzystał właściwości ludzkiego umysłu, co można  łatwo zauważyć, gdyż swoją technikę oddzielania ciała astralnego od fizycznego podzielił na cztery fundamentalne części:

1. Relaksacja. Zamknij oczy. Znanymi sobie sposobami rozluźnij po kolei wszystkie mięśnie ciała i oczyść umysł tak, by zarówno fizycznie jak i psychicznie odczuwać komfort. Podczas zasypiania ciała zachowaj przytomność umysłu.

Badacz słusznie zauważył, iż podjęcie próby podróżowania pozacielesnego wymaga wyłączenia niektórych funkcji ciała, a zwłaszcza tych związanych z ruchem. Jest to związane nie tylko z ułatwieniem wyjścia ciała astralnego z fizycznej powłoki, ale też z zabezpieczeniem się przed nieświadomymi ruchami wykonywanymi podczas podróży, przez które praktykujący mógłby doznać szkody.

Wychodzenie z ciała jest ściśle związane ze specyficznym stanem, którego najlepszym zobrazowaniem jest sen. Podczas fazy REM (okres zasypiania, w którym następują mimowolne szybkie ruchy gałek ocznych) zostają odłączone funkcje motoryczne ciała, czyli następuje tzw. paraliż senny. W tym czasie aktywność mózgu jest bardzo wysoka – pracuje on na częstotliwości 30-50 Hz (podczas czuwania częstotliwość pracy mózgu waha się między 12 a 28 Hz).

Zwyczajowo faza REM pojawia się po około 90 minutach od zaśnięcia. Ciężko przez cały ten czas pozostać przytomnym, dlatego najczęściej stosuje się pewne zabiegi, przez które ten etap snu pojawia się znacznie szybciej. Można to zrobić przerywając sen po kilku godzinach, po czym ponownie zasnąć (tym razem z zamiarem wyjścia z ciała) lub też zasnąć za dnia, gdyż wtedy również cykl snu będzie zaburzony, a faza REM pojawi się szybciej.

2. Stan wibracji. Pod zamkniętymi powiekami wyobraź sobie punkt oddalony od czoła na około 25 centymetrów. Odsuwaj go powoli od siebie na odległość około 1,5 metra. Następnie zacznij przesuwać go w górę po ćwierćokręgu w stronę swojej głowy tak, by przechodził on dokładnie nad osią ciała. Zatrzymaj go nad czubkiem głowy.

Łatwo zauważyć, że Monroe, po uzyskaniu stanu paraliżu sennego, sugeruje nam wyrobienie wrażenia dali oraz głębi, czyli inaczej mówiąc stworzenia w umyśle trójwymiarowej przestrzeni. Twierdzi on, że za pomocą wspomnianego punktu jest się zdolnym do zmuszenia mózgu do działania na częstotliwości wyższej nawet od tej przy zwyczajnej fazie REM. Ta informacja doczekała się potwierdzenia w 2009 roku przez frankfurckich neurologów, Urszulę Voss i Alana Hobsona, którzy badając aktywność mózgu podczas świadomego śnienia odkryli, że częstotliwość fal mózgowych zwiększa się znacznie podczas tej czynności – 50-70 Hz (tzw. wysokie fale gamma).[x] Taką częstotliwość mózg naturalnie przyjmuje przede wszystkim podczas funkcji poznawczych takich jak czytanie, mówienie czy pisanie.

Podczas tego stanu dochodzi więc do paradoksu, w którym zostają włączone funkcje poznawcze, ale narządy odbierające bodźce niezbędne do przeprowadzania czynności odpowiadających normalnie tym falom pozostają uśpione. Bardzo często pojawia się wtedy wrażenie wibracji ciała. Jest ono na tyle charakterystyczne tej części praktyki, że Monroe nazwał ją właśnie „stanem wibracji”.

3. Kontrola wibracji. Skieruj wrażenie wibracji tak, by było ono odczuwalne jedynie w twojej głowie. Następnie wypuść je kolejno od głowy, poprzez ramiona, tułów, nogi aż do palców u stóp, a później tą samą drogą z powrotem do głowy. Kontynuuj czynność do momentu, aż każdy kolejny cykl będzie płynny, a świadome jego utrzymanie nie będzie sprawiać żadnych problemów. Fala płynąca od głowy do stóp powinna przemieścić się w ciągu dziesięciu sekund, z kolei ta od stóp do głowy – pięciu sekund.[xi]

Po tym, jak udało nam się wyrobić uczucie trójwymiarowej przestrzeni zachodzi potrzeba uświadomienia sobie na nowo ciała. Nie jest to jednak możliwe poprzez ruch, gdyż nadal pozostajemy w paraliżu sennym. Monroe wychodzi zatem z propozycją, by wykorzystać do tego uczucie, które nieświadomie łączyliśmy do tej pory z ciałem. Mentalne uświadamianie sobie ciała za pomocą neoplatońskiej nieśmiertelnej duszy ma odnieść skutek w postaci odczuwania w sobie duszy mobilnej – ciała astralnego.

4. Proces oddzielenia. Sięgnij dłonią po dowolny przedmiot nie będący w zasięgu twojego fizycznego ciała. Przedmiot ten musi być jednak usytuowany mniej więcej na wysokości spoczywającego ramienia oraz w kierunku, który ramię jest w stanie wskazać.[xii]

Według zaleceń Monroego przedmiot nie może więc być ścianą znajdującą się za nami lub klamką w pokoju sąsiadów nad nami. Ta część praktyki jest najmniej poznana przez dzisiejszych naukowców. Łatwo jednak zauważyć, iż parapsycholog bierze pod uwagę fakt, iż pomimo, że podczas OOBE wkraczamy w zupełnie inny wymiar, psychika ludzka i to, co jest w niej zakorzenione (a więc i podstawowe prawa fizyki) jest niezmiernie ważne, przynajmniej na pierwszych etapach podróży pozacielesnych. Według relacji wielu świadków, podczas przebywania poza ciałem niezmiernie trudno jest przekonać się do faktu, iż w tym stanie nie posiada się fizycznej powłoki. Pokazuje to jak wielkie oddziaływanie na wszystkie aspekty naszego życia mają wartości zakorzenione w naszym umyśle.

Praktycy twierdzą, iż pierwszy sukces w podróżach świadomości wymaga bardzo dużych nakładów pracy, a zatem pewnej dozy konsekwencji oraz dużo wytrwałości. Dalszy etap doskonalenia tej sztuki również nie jest łatwy. Z ich relacji wynika jednak, że doświadczenie to jest niesamowite i warte poświęconego czasu oraz uwagi.

Poza wyżej wymienioną praktyką istnieje mnóstwo innych technik, takich jak: metoda huśtawki, metoda Francuska, metoda wiru, metoda z wykorzystaniem czark, afirmacji czy hipnozy.[xiii] Jest ich niestety za dużo by móc opisać i wytłumaczyć wszystkie na łamach tego jednego artykułu. Znając jednak opisany przy metodzie Monroego mechanizm działania zainteresowani tematem powinni być w stanie samodzielnie przeanalizować wybrane przez siebie techniki. Polecam jednak tą przedstawioną w artykule, gdyż w Internecie znajduje się wiele przekłamań na temat technik OOBE i wiele z nich wymaga dużej dozy sceptycyzmu.

 

Ciekawostki

 

Hector Durville w 1909 wydał książkę „Le Fantóme des Vivants”, gdzie opisał swoje badania w zakresie eksterioryzacji i ciał astralnych. Podczas badań nad tymi zagadnieniami używał aparatury naukowej, która jego zdaniem potwierdzała istnienie owego fenomenu. Wykonywał on również zdjęcia duchów, które w jego mniemaniu są niczym innym jak ciałami astralnymi. Utrzymuje, iż na wspomnianych zdjęciach zauważył wstęgę łączącą oba ciała na podobieństwo pępowiny.

Można również spotkać się z opowieścią, w której dwie kobiety po wyjściu z ciała zaplątały się w owe wstęgi, co przez długi czas przynosiło im duży dyskomfort.[xiv]

Istnieją pogłoski, jakoby światło miało szkodzić lub dematerializować ciało astralne, a wszelakie nagłe zdarzenia (dźwięki, ruch, błyski) – spowodować powrót do ciała fizycznego.

Są również zapiski odnośnie tego, iż wojsko zainteresowało się tematem wychodzenia z ciała. Ingo Swann w „Penetracji” opisuje swoją współpracę z agencją wywiadowczą (najpewniej CIA), która miała wykorzystywać jego zdolności do badania innych planet oraz księżyca, gdzie to miał obserwować istoty pozaziemskie i ich struktury. Jest to jednak bardziej ciekawostka niż fakt, do którego należałoby podchodzić z pełną ufnością, choć wywiady najpewniej próbowały wykorzystywać takie zdolności do swoich celów (Ron Johsnon i jego książka „Człowiek który patrzył się na kozy”).

 

Podsumowanie

 

Niezależnie od tego czy OOBE uznane zostanie za realne „wyjście poza ciało” (za czym optują środowiska ezoteryczne), czy jedynie projekcje własnego umysłu (które to wytłumaczenie wolą  środowiska akademickie) zjawisko to i tak jest czymś fascynującym. Z całą stanowczością można stwierdzić, że człowiek interesował się tym tematem już od starożytności i do teraz stara się znaleźć dla niego jak najlepsze zastosowanie (w transach szamanistycznych, podróżach po innych planach itp.).

Tak jak w przypadku innych rzeczy, traktowanych przez naukę jako parapsychologia, prawdopodobnie fenomen eksterioryzacji jeszcze długo nie doczeka się potwierdzenia. Nie wiemy jednak jeszcze wszystkiego o możliwościach człowieka, a ilość relacji świadków oraz poszlak nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, iż zjawisko to z całą stanowczością nie ma racji bytu, zwłaszcza, że zajmują się nim takie osoby jak Raymond Moody, który szuka odpowiedzi na pytanie czemu podczas NDE osoby opisują rzeczy, o których nie powinny wiedzieć. Czas więc tylko pokaże, czy świat nauki poważniej podejdzie do tematu, czy dalej będzie go zbywał milczeniem.


Przypisy:

[i]     R. Webster: Podróże astralne: jak pokonać czas i przestrzeń w doświadczeniach poza ciałem, Łódź 1999 s. 7.

[ii]    R Bugaj: Eksterioryzacja – istnienie poza ciałem, Warszawa 1993, s. 16 – 19.

[iii]   R. Webster: Podróże astralne Jak pokonać czas i przestrzeń …, s. 9 – 15.

[iv]   R. Moody: Życie po życiu, Refleksje nad życiem po życiu, Warszawa 1996, s. 46 – 56.

[v]    Tamże, s. 66 – 73.

[vi]   Tamże, s. 79.

[vii]  R. Webster: Podróże astralne: jak pokonać czas i przestrzeń…, s. 69 – 73.

[viii] Tamże str. 30 – 33.

[ix]   R. Bugaj: Eksterioryzacja – istnienie poza ciałem …, s. 50 – 51.

[x]     U. Voss, J.A. Hobson: Lucid dreaming: a state of consciousness with features of both waking and non-lucid dreaming, dostępne w: link.

[xi]    R. A . Monroe: Journeys Out of the Body, Nowy Jork 1971, s. 205-209.

[xii]    Tamże, s. 209-215.

[xiii] R. Webster, Podróże astralne: jak pokonać czas i przestrzeń …,  s. 113 – 145 .

[xiv] R. Bugaj: Eksterioryzacja – istnienie poza ciałem …, s. 103.

Zespół pasjonatów nieszablonowego myślenia oraz postępu intelektualnego, posiadający wieloletnie doświadczenie w obserwacji oraz analizie otaczającej rzeczywistości. Promotorzy kultury oraz doskonalenia się we wszystkich dziedzinach wiedzy. Wprawni badacze literatury ezoteryczno-okultystycznej oraz naukowej. Śmiali filozofowie czasów współczesnych, niestrudzeni w poszukiwaniu prawdy.

Leave a comment



Artykuły:

Krakowski Stańczyk przedstawia:


Website Security Test

Blogi

  • Krakowski Stańczyk

    Hucpa, swawola i łajdactwo w jednym.

  • Nowy blog wkrótce

    Będzie zielono, ciekawie i... ładnie ;)

Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl     Designed by Okult.pl