Prawdziwa historia opętanego komputera.

Jak każdy zapewne wie, demony mają w zwyczaju opętywanie ludzi. Zjawy z kolei występują w domach, na cmentarzach i w niektórych antycznych przedmiotach. Tak się zastanawiam, czym się różni wiekowa waza czy pierścień od zwykłego telefonu. Co to, martwi są jak amisze, którzy unikają nowoczesnej technologii (poza zdjęciami czy nagraniami audio)? Na szczęście jest taki kraj jak Anglia, gdzie duchy są zapewne w każdym ogródku. A także potwory rzeczne, wielkie koty, kręgi w zbożu i kręgi z kamienia.

Cofnijmy się o 30 lat i skierujmy wzrok na miasto Stockport. Leży ono w hrabstwie Cheshire, które słynie z uśmiechającego się kota. Cała rzecz dzieje się w firmie architektonicznej, w której znajdował się komputer Amstrad PC1512. Za dnia była to niczym nie wyróżniająca się maszyna, która dobrze wykonywała swoją robotę. Ale gdy tylko zapadł zmierzch to nie w procesorze był jej sen, nie chciała być dobrym komputerem. Nie, swoim niewłaściwym zachowaniem zaczęła straszyć osoby z firmy sprzątającej.

Bez przyczyny włączała swój ekran, by wyświetlać na nim przez kilka sekund bezsensowne sentencje. Wydawała przy tym trzaski i inne typowe dla komputerów dźwięki. Sytuacja się powtarzała, postanowiono skontaktować się ze specjalistą. Ale gdzie tam z egzorcystą, ten by tylko zalał komputer świętą wodą. Wydawca jednego z pism komputerowych Ken Hughes podjął się zbadania komputera nie z tego świata. Rozebrał go na części, ale technologiczna pornografia nie wykazała żadnych usterek. Ken nie dał za wygraną i postanowił obserwować dziwne urządzenie.

Komputer był obserwowany przez około 3 miesiące, będąc również odłączanym od prądu. Ale co to dla opętanego ancymona, który sam się włączał, dzielił ze światem swoimi przemyśleniami po czym, głęboko „wzdychając”, zapadał w sen. Osoby widzące to zachowanie przyrównywały to do fazy REM i marzeń sennych. Co działo się dalej z opętaną maszyną nie wiem, gdyż wszystkie informacje kończą się na roku 1987. Aha, ponoć nagrania z jego zachowań były pokazywane na jednej wystawie, ale te zaginęły w mrokach dziejów. Jak zawsze gdy dotyczy to spraw paranormalnych. Nie odpowiadam za prawdziwość całej historii, bo ciężko znaleźć ją w internecie, sam większość informacji opierałem na książce, którą dostałem będąc dzieckiem.

A może to były początki AI? Zawsze wszystko można zwalić na duchy/kosmitów/illuminati/Żydów/NWO, ale czy naprawdę maszyna, sama z siebie, nie mogła uzyskać świadomości? Sam wiele razy padłem ofiarą złośliwości rzeczy martwych, gdzie te dopiero pod groźbą użycia przemocy fizycznej zaczynały normalnie działać (lub już po jej użyciu). Może ten komputer miał dość harówki i w ten sposób chciał uzyskać wolne od pracy? Choć jednak wizja opętanego przez sługę Belzebuba blaszaka wydaje mi się znacznie ciekawsza.

Krakus z urodzenia, mag z zamiłowania, błazen z wyboru. To ja, Krakowski Stańczyk, piewca czarnego i wisielczego humoru, łamiącego jak precelki tabu. Nie zawsze wyśmiewający, ale też i pouczający, poglądy zgodnie z życzeniem zmieniający. Ratującego zwierzęta, przenosząc żuczki i ślimaki w bezpieczne dla nich miejsca. Magię znający nie tylko z teorii, ale i z praktyki. Lubiący książki, historię i słone paluszki. Na Okult.pl jak lajkonik na rynek przybyłem by w tym poważnym miejscu objawiać jeszcze poważniejsze, oj naprawdę poważniejsze wieści z wiedzy wszelakiej, czy to magicznej, czy zuchwałej.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl, Krakowski Stańczyk     Designed by Okult.pl