Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /wp-content/plugins/fresh-custom-code/bootstrap/pluginClass.php on line 116

Rachunek prawdopodobieństwa, czyli zdarzenia z zadu wzięte.

Być może mieliście kiedyś tak, że coś wam przyszło do głowy i zaraz to nastąpiło. Przykładowo myślicie o konkretnej osobie i chwilę potem ta do was dzwoni. Lub też szukacie odpowiedzi na nurtujące pytanie i przykładowo odpowiedź na to słyszycie w radiu. Sam ostatnio przeżyłem coś takiego i przypomniałem sobie o innych, podobnych zdarzeniach.

Otóż wracając z pracy słuchałem sobie muzyki. Pomyślałem sobie, że może warto by było ponownie obejrzeć stary polski serial. I nagle leci jego czołówka. Z kilkuset dostępnych kawałków wybrało akurat ten. Wiem, było to prawdopodobne (nie mam tysięcy piosenek na telefonie, a według rachunku prawdopodobieństwa zdecydowanie mogłem natrafić na nią), ale i tak lekko mnie to zaskoczyło, bo szansa na to i tak była niska. Może mózg wiedział co poleci za te kilka sekund i dlatego podsunął myśl o tym serialu? Być może sam jakoś wpłynąłem na to, czego właśnie posłucham? Albo po prostu poleciała ta piosenka, bez zbędnego filozofowania.

Lata temu z kolei miałem okres depresji. Takiej, po której zdaje się, że cały świat zwalił się na głowę i nie ma z niej wyjścia. Pewnego dnia wróciłem do domu i włączyłem TV. Akurat leciała durna amerykańska komedia, którą widziałem już wcześniej, i trafiłem na moment, gdzie bohaterka znalazła wiadomość od swego zmarłego ojca. Jej sens był taki, żeby zawsze walczyć do końca. Wierzcie lub nie, ale był to dla mnie jak swego rodzaju znak niebios. Wiem, że to była pierdoła i na coś podobnego mogłem trafić na każdym kanale, ale w tamtym czasie długo nie oglądałem telewizji i to była pierwsza rzecz na którą trafiłem. Może pierdoła, ale we mnie uderzyła.

Z kolei będąc brzdącem wymusiłem na matce, by ta kupiła mi książkę w księgarni. Ledwo z niej wyszliśmy i zobaczyliśmy scenę żywcem wyjętą z okładki tego, co trzymałem w rękach. Sam widok był niecodzienny, a biorąc pod uwagę sytuację sprzed chwili, prawdopodobieństwo było równe wygranej w lotto. Coś podobnego miałem kilka lat później, gdy pływałem jachtem. Było źle i rzuciłem zdanie, że gorzej być nie może. Chwilę później okazało się, że jednak zdecydowanie mogło być gorzej…

Zawsze istnieje rachunek prawdopodobieństwa, temu nie zaprzeczę. Ale czasem zdaje mi się, jakby życiem zarządzało coś, co ma duże poczucie humoru. I tylko czeka na takie sytuację, by zaśmiać się tobie w twarz.

Przy okazji małe ogłoszenie: niedzielne Słowo na niedzielę nie poprowadzę ja, tylko specjalnie sprowadzony ksiądz. Chociaż “ewokacja” jest lepszym na to słowem.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl, Krakowski Stańczyk     Designed by Okult.pl