Rozmaryn: pachnący lek na starzenie

 

Cześć kochani <3

 

Ostatnio napisałam post, w którym obiecałam, że pojawią się informacje na temat leczniczych właściwości rozmarynu. Żeby nie było, że słowa nie dotrzymuję przedstawiam wam moją wiedzę i doświadczenia z tym ziółkiem. Na wstępie powiem, że warto skojarzyć rozmaryn z jednym słowem-kluczem: anti-ageing. A teraz zapraszam do lektury. 😉

 

Rozmaryn lekarski (rosmarinus officinalis) jest rośliną śródziemnomorską o bardzo intensywnym zapachu, co pozwala na łatwe wydobycie z niego olejeków eterycznych (niedługo będę miała okazję robić je na profesjonalnym sprzęcie, na pewno zdam wam relację 😀 ). Zielę jest bardzo skuteczne między innymi właśnie przez dużą zawartość tych olejków. Są, one esencją całej rośliny i świetnie nadają się do polepszania koncentracji, zwłaszcza w okresie wytężonej pracy umysłowej. U mnie podczas sesji podgrzewane z wodą w kominku zapachowym sprawdzają się naprawdę dobrze. Nie można tylko przesadzić z intensywnością zapachu, bo w nadmiarze, jak każdy zapach, potrafi mdlić. A przynajmniej mnie. A wtedy nici z koncentracji.

 

Jeśli już mówimy o aromaterapii, fajnym sposobem na obudzenie się jest wstawienie kominka zapachowego z olejkiem rozmarynowym do łazienki jakieś 3 min przez wzięciem porannego prysznica. Mówię wam, zapach rozmarynu plus ciepła woda z rana to jest to <3 . No chyba, że ktoś nie lubi tego typu woni. Ja go uwielbiam i nie mogę się już doczekać własnoręcznie robionego olejku!

 

Roślina (a zwłaszcza jej olejki eteryczne) ma również dobry wpływ na dolegliwości związane z krwią: posiada bardzo dobre właściwości rozgrzewające, regulujące ciśnienie, stymulujące pracę serca i wzmacniające naczynia krwionośne, a nawet pomocne przy zaburzeniach menstruacyjnych (chociaż ja osobiście przy tym ostatnim bardziej polecam bylicę pospolitą – napewno jeszcze kiedyś o niej napiszę, potrafi zdziałąć cuda). Zastosowany miejscowo (oczywiście po rozcieńczeniu w bazowym oleju: słonecznikowym, z pestek winogron, migdałowy) zwiększa ukrwienie, co jest fajnym sposobem na ból, np. stawów, pleców, czy innych przeciążonych miejsc. Miejscowe zwiększanie ukrwienia jest też kołem ratunkowym dla ludzi z problemem wypadających włosów, albo tych, którzy włosków naturalnie mają mało i chcą sobie je trochę zagęścić. Ja osobiście tego problemu nie miałam, ale u znajomego codzienny masaż takim specyfikiem dał efekty już po 3 tygodniach.

 

Jeżeli chodzi o kosmetykę i wszelkie formuły DIY, rozmaryn jest takim zielarskim must have. Ma bardzo intensywne działanie antybakteryjne. Dzięki temu świetnie nadaje się do skóry tłustej, normalnej i mieszanej pod warunkiem, że nie jest ona wrażliwa. Skóra sucha, niestety, może sobie nie poradzić z tak intensywnym środkiem, dlatego posiadaczkom takiego typu skóry polecam bardzo ostrożnie podchodzić do niego. Polecam używać zewnętrznie jako tonik do walki z niedoskonałościami, razem z jakimś lekkim nawilżającym kremem do twarzy. Jest też znany z silnych właściwości przeciwstarzeniowych, tak silne, że nawet powstała o tym legenda, którą opisałam we wpisie Woda Królowej Węgier. Tak nawiasem mówiąc ten specyfik to nic innego jak właśnie nalewka rozmarynowa. 🙂

 

Dla moich pobratymców chemików-amatorów wymieniam składniki aktywne rozmarynu: flawonoidy, garbniki, terpeny i kwasy fenolowe (głównie kwas kawowy i rozmarynowy). Jeżeli ktoś jest zainteresowany co robią poszczególne składniki aktywne to odsyłam do tej strony (klik). Bardzo fajnie wyjaśnia działanie poszczególnych substancji.

 

Ciekawostka: szukając etymologii nazwy rozmaryn natrafiłam na jedną, która szczególnie mi się spodobała. Nie sądzę, żeby była prawdziwa, ale wydała mi się na tyle poruszająca, że postanowiłam się nią z wami podzielić. Dajcie mi znać, jeśli wiecie czy jest ona poprawna – być może jestem pod tym kątem zbyt sceptyczna 🙂 :

Otóż nazwa rozmaryn pochodzić ma od słów rose i marinus, co oznacza róża morska. Takie imię otrzymała roślina, która swoim intensywnym zapachem oznajmiała marynarzom na morzu, że są już blisko lądu.

 

Uff, myślę, że po krótce udało mi się jasno przedstawić wszystkie znane mi właściwości rozmarynu. Było trochę off-topicków, ale wszystko w dobrej wierze: podstępnie przemycam we wpisach wiedzę o innych ziołach. 😀

To by było na tyle.

 

Do następnego!

Fascynatka przyrody, sztuki i naturalnego piękna, lubująca się we wszelkich naukach ścisłych i wszystkim co tyczy się życia na naszej planecie. Chemik-amator, trochę z konieczności, trochę hobbystycznie ( opisy w książkach mi nie wystarczają, o mocy roślin leczniczych muszę przekonywać się sama 🙂 ).

W teorii studiuję nauki zielarskie od 7 lat, w praktyce od 4. Moja domena to mieszanki ziołowe, historia zielarstwa, formuły kosmetyczne i niestandardowe metody radzenia sobie z codziennymi trudami.

Leave a comment




Website Security Test

Znajdziesz nas

Blogi

  • Krakowski Stańczyk

    Hucpa, swawola i łajdactwo w jednym.

  • Zielarski Alembik

    Zielono, zdrowo i ładnie. Czyli Cynthia w swoim żywiole ;)

Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl     Designed by Okult.pl