Spektakl przed galerią – Zapach czasu.

Kraków kulturą stoi. W końcu po rynku hasa lajkonik, z kościoła Mariackiego grany jest Hejnał, wszędzie są jakieś muzea i teatry. Nawet McDonald jest w starej kamienicy, a co. Nie miałem jednak okazji (a przynajmniej sobie nie przypominam) zobaczyć spektaklu na ulicy. A coś takiego zorganizował Teatr KTO. Nazwa “Zapach czasu” była dobrze dobrana – czasem śmierdziało.

 

Sztuka miała miejsce 2 czerwca o godzinie 21. Za scenę robił plac przed Galerią Krakowską. Zamysł był w istocie diabelski, bo lokalizacja zapewniała tłum widzów. W końcu ktoś, kto udawałby się do czy z galerii lub dworca mógłby choć na chwilę przystanąć by zobaczyć, cóż takiego się dzieje. A widzów było sporo, nawet nie liczyłem, ale przez tą godzinę kilka setek przeszło w te i wewte. Aha, odbywała się ona w tym samym dniu i podobnych godzinach, co Paradą Smoków. A tam były smoki i fajerwerki.

Spektakl nazywa się „Zapach Czasu”, autorem i reżyserem jest ta sama osoba – Jerzy Zoń. Całość trwała godzinę; ciężko mi powiedzieć, ilu artystów się przewinęło. Gdyż ciągle wracały te same osoby, tylko inaczej ubrane. Raz jako biedacy, jako kruki, dzieci, celebryci. Tempo ich przebierania się zawstydziłoby Supermana, a i jego łatwiej było poznać niż ich. Inna sprawa, że było ciemno, a ja stałem daleko. Musiałem stać. Było kilka miejsc siedzących, ale odgrodzonych. I zajętych. Nie wiem, czy była wcześniejsza rezerwacja, czy było to dla rodzin aktorów lub ważnych gości (czytaj urzędników dających pieniądze). Ne trzeba było płacić, nie będę wydziwiać na warunki.

 

 

Więc w wielkim skrócie cóż się działo. Była rodzina na szczudłach, syn postanowił ściągnąć szczudły i wejść do klatki. Potem na scenę wkroczyły bose kruki, przepędziły je kolorowe ptaki, ale kruki znów wróciły. By dręczyć dzieciaka zamkniętego w klatce. Następnie na scenę wkroczyli ludzie na szczudłach oraz biedak, co grał na akordeonie i dobierał się do chłopaka. Pojawiła się młodzież z Francuskich szkół (kto pamięta bajkę „Madeline”?), która naigrywała się z biedaka i chłopaka. Na plac wjechał ksiądz i zakonnice, ksiądz potem zmienił rower na samochód. Po nich pojawiły się bezdomne płaczki, a dzieciak i biedak jechali na rowerach. Wróciła dziatwa szkolna, a także pojawił się nauczyciel. Chłopak dołączył do zajęć tylko po to, by się z niego naigrywano.

Nauczyciel zniknął, a na scenę wkroczył sam Napoleon. Oraz żołnierzyki, którymi bawili się chłopacy. Później sami założyli mundury, a wokół nich zaczęły kręcić się markietanki. Te tylko na początku były w mundurach, później je zrzuciły i zaczęły kusić mężczyzn. Z udanym skutkiem. Potem płakały przed Napoleonem, więc chyba faceci zginęli. Biedak zapalił flarę, a gdy Napoleon poszedł to wróciły bezdomne płaczki. Które dały biedakowi buty, co było ciekawe, bo same były bose. Ksiądz wrócił w towarzystwie kruków, coś zapłonęło na scenie, rodzice na szczudłach przyszli do dziecka w klatce.

 

 

Ale to nie koniec, o nie. Wjechała limuzyna z lat 20 bodajże, wiecie, taka odkryta. Siedziały na niej damy i paliły papierosy na lufce. Zaprosiły chłopaka do środka samochodu, a biedak zaczął jeździć dookoła na rowerze i palić zimne ognie. Bezdomny uciekł przed krukami do klatki, te ją wywiozły i podpaliły. W międzyczasie chłopak znalazł się w innej klatce, która również została podpalona. Przejechały się nimi po placu i poszły. Aha sztuka była bez słów, jedynie ciągle przygrywała muzyka. Też przez samych aktorów, gdy ci grali na harmonijkach.

 

 

Spektakl był interesujący, choć zupełnie nie wiem o co w nim chodziło. Domyślam się, że „Zapach czasu” opowiadał o życiu, dorastaniu, widzeniu świata oczami dziecka i hmmm przemijalności czasu? Cholerka, ciężko mi powiedzieć. Sztuka wprost nadawała się do tego, aby wyjść z nią poza teatr, choćby ze względu na samochody czy pokazy pirotechniczne. To zresztą fajna inicjatywa, że spektakle odbywają się w miejscach, gdzie byś się tego nie spodziewał. Bo kto to widział, aby scena znajdowała się przed galerią handlową? A przez to każdy mógł się zatrzymać, choćby przez chwilę, i zastanowić się, o cóż to chodzi w „Zapachu czasu”.

Przy okazji, czy wiedzieliście, że “Zapach czasu” był wystawiany w Iranie?? Jeśli interesują was spektakle teatru KTO, które odbywają się nie tylko w Krakowie, tu macie terminarz.

Krakus z urodzenia, mag z zamiłowania, błazen z wyboru. To ja, Krakowski Stańczyk, piewca czarnego i wisielczego humoru, łamiącego jak precelki tabu. Nie zawsze wyśmiewający, ale też i pouczający, poglądy zgodnie z życzeniem zmieniający. Ratującego zwierzęta, przenosząc żuczki i ślimaki w bezpieczne dla nich miejsca. Magię znający nie tylko z teorii, ale i z praktyki. Lubiący książki, historię i słone paluszki. Na Okult.pl jak lajkonik na rynek przybyłem by w tym poważnym miejscu objawiać jeszcze poważniejsze, oj naprawdę poważniejsze wieści z wiedzy wszelakiej, czy to magicznej, czy zuchwałej.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl, Krakowski Stańczyk     Designed by Okult.pl