Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /wp-content/plugins/fresh-custom-code/bootstrap/pluginClass.php on line 116

Sport to zdrowie, czyli szczęśliwego łamania kości.

Historia świata pełna jest wszelkiej maści brutalnych sportów. Dla starożytnych rzymian walki gladiatorów były jak najbardziej wydarzeniem sportowym, a starcia zwaśnionych kibiców potrafiły być równie krwawe co dzisiaj. Na szczęście kontuzje i wypadki nie są już tak częste jak kiedyś, a zgony należą do rzadkości. Same zasady je ograniczają, nawet w sportach walki (nie ma co udawać, takie MMA mogłoby być znacznie ostrzejsze). Sporty drużynowe nie były pod tym względem wyjątkiem.

Tacy Majowie i Aztekowie grali w Pok-a-tok, nie tylko dla własnej satysfakcji, ale też by zaspokoić bogów, zapewnić płody rolne i takie tam rzeczy. Drużyny były po 10 osób, zawodnicy mieli kaski i ochraniacze ze skóry, boisko było zamknięte. Na ścianie muru były pierścienie, przez które trzeba było przerzucić piłkę. Tej jednak nie można było dotykać dłoniami czy stopami. Aha, i można było faulować. Brutalnie faulować. I zabijać. Przegrana oznaczała hańbę, warto więc było zwiększać swoje szansę poprzez pozbycie się przeciwnika. Mimo ryzyka nagrody były duże: biżuteria, niewolnicy, posiadłości. Nie potwierdzono jednak, żeby przegrani byli składani w ofierze.

Trochę bliższe nam rejony. Piłka nożna (i football) mają sięgać 8 wieku naszej ery. Oczywiście nikt wtedy nie myślał o spalonych, sędzim czy rzutach karnych. Z XVI wieku pochodzi być może najbrutalniejsza jej odmiana. A na pewno najostrzejsza do dzisiaj rozgrywana. Calcio Storico odbywa się co roku we Florencji. 50 minut bez przerwy, 4 drużyny (każda po 27 osób), piasek na ziemi i piłka, którą trzeba wbić do siatki przeciwnika. Ale po co, skoro z rywalem można urządzić walkę bokserską. Choć to za słabe określenie, właściwym byłoby walka w klatce, tylko bez klatki. Przewracanie, kopanie, duszenie, rzucanie się w kilku na jednego – standard. Calcio storico nie jest już tak brutalne, gdyż zabroniono kopania w głowę i atakowania od tyłu. Pewnie starzy zawodnicy poczuliby się zniesmaczeni takim odejściem od tradycji tego sportu.

Od kiedy pamiętam zawsze podobał mi się hokej. Te pancerze, zderzenia i gdy trzeba walka na pięści. Hmm, ale już od trzech tysięcy lat gra się w coś podobnego w Irlandii, tyle że na trawie. W hurlingu mamy kije, małą piłkę i 15 osób w drużynie. Formalnie można atakować osobę tylko wtedy, gdy ta ma lub chce mieć kontakt z piłką. Czyli zakładam, że kiedy przyjdzie na to ochota, choć kijem nie można okładać. Kulka potrafi pędzić z prędkością ponad 150 km/h. Czy wspomniałem, że zawodnicy nie mają żadnego zabezpieczenia? Choć nie, od 2010 mają nakaz noszenia kasków. Nic ponad to. Nie chce sobie nawet wyobrażać, co musi czuć bramkarz. Ponoć kontuzje twarzy i oczu są tu normą.

Każda z tych rzeczy jest dalej uprawiana (tak, to azteckie też), choć uczestnictwo nie jest już tak niebezpieczne. Z drugiej strony w takich skokach narciarskich można się połamać podczas upadku, o faulach w piłce nożnej nawet nie wspominam. Jeśli ktoś chce dać ujście emocjom w ten sposób, bardzo dobrze. Miło spędzi czas (o ile nie wyląduje w szpitalu), a innym zapewni rozrywkę oglądając to.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl, Krakowski Stańczyk     Designed by Okult.pl