Sprawiedliwość nad czarownicą.

Procesy czarownic zdają się być problemem średniowiecza, stosami które zapalała inkwizycja i urokami rzucanymi na krowy przez wiejskie znachorki. Najsłynniejszy z nich wydarzył się w 1692 w Salem, gdzie życie straciły nie tylko kobiety, ale też kilku mężczyzn. Za ostatnią zgładzoną wiedźmę uznaje się Barbarę Zdunk, która została oskarżona o wywołanie pożaru lasu. Jej proces trwał kilka lat, aż w 1811 król Prus zatwierdził wyrok i zasądził spalenie na stosie, po raz ostatni w Europie. Domyślam się, że to taka ironia wymiaru sprawiedliwości, patrząc się o co ją oskarżono. Ciekawi mnie co by się stało, gdyby ktoś dzisiaj dostał podobną karę? Trzy dekady później tłuszcza zamordowała inną kobietę, gdy ta nie przeszła próby wody. To znaczy nie utonęła. Gdyby się utopiła zostałaby ogłoszona niewinną, męczennicą, świętą itd. Chyba jednak dzisiejsze sądy nie są takie złe.

No ale to był XIX wiek, ludzie dalej wierzyli w gusła, a dzieci wychodziły z przynoszonej przez bociana kapusty. Czy można sobie wyobrazić proces czarownicy w XX wiecznej Europie, który kończy się wyrokiem skazującym? Życie pisze najciekawsze scenariusze, co pokazuje historia Helen Duncan. Już od czasów swej młodości twierdziła, że widzi przyszłość i komunikuje się ze zmarłymi. Co druga osoba zajmująca się magią twierdzi to samo, sam więc nie widzę w tym nic zdrożnego. Kobieta miała żyłkę do interesu i szybko stała się gwiazdą, odbywającą tournée po całej Anglii.

Seanse spirytystyczne z jej udziałem, choć bez spirytusu, zaczęły zwracać uwagę, szczególnie gdy zaczęła wydzielać ektoplazmę i materializować duchy. Istnieją nawet zdjęcia takich fenomenów, ale nie spodziewajcie się niczego rewelacyjnego. Ba, wygląda to wręcz komicznie, ludzik stworzony z waty wychodzącej z jej oczu. Przeprowadzone badania wskazały, że jest ona oszustką, a w 1933 została ukarana mandatem w wysokości 10 funtów. Ogromna kara, nie przeczę, ale bohaterka nic sobie z tego nie zrobiła. Mimo kontrowersji dalej była popularna, aż przyszła II wojna światowa. Zaczęły ją odwiedzać rodziny żołnierzy liczące chociaż na ostatnią wiadomość od zmarłego. Widać jak wierzono w oficjalne doniesienia skoro uciekano się do pomocy magów.

Efekty specjalne połowy XX wieku.

Podczas sesji w Portsmouth w 1941 miała się z nią skontaktować jedna z ofiar z HMS „Barham”. Fakt zatopienia statku przez Niemców był trzymany w tajemnicy, tak więc Helen wpadła w oko służbom. Podejrzewano ją nawet o szpiegostwo dla Niemiec i przez kilka lat obserwowano. W 1944 przerwano jej seans, zaprowadzono do więzienia i szybko zorganizowano proces. Nie było dowodów jej winy, wrócono zatem do jakże zacnego historycznego aktu prawnego, czyli The Witchcraft Act of 1735. Tak, ustawy o czarownicach sprzed dwóch wieków. Widać zasada „dajcie obywatela, znajdzie się paragraf” obowiązywała nie tylko naszych braci zza wschodniej granicy.

Za uprawianie magii (a raczej udawanie tego) została skazana na 9 miesięcy. Całą sprawę wyśmiał sam Winston Churcill. Jane Rebecca Yorke, ostatnia skazana przy pomocy tego aktu prawnego, zapłaciła karę w wysokości 5 funtów. Zakładam, że Korona lepiej by wyszła wizerunkowo gdyby podobnie zasądziła w wypadku Helen. Wracając do niej to, nie obrażając jej osoby, cierpiała na przypadłość wielu medium i jasnowidzów: mogła widzieć przyszłość innych, ale nie swój własny. W 1956 policja znów przerwała jej pokaz i wsadziła do więzienia. Ta krótko po tym zmarła. Rodzina i pasjonaci od lat starają się o rehabilitację Helen Duncan, na razie bez większych sukcesów.

Ta historia byłaby naprawdę zabawnym przykładem działania systemu sprawiedliwości gdyby z jej powodu ktoś nie ucierpiał. W 1951 zniesiono akt o czarownicach, zastępując go tworem o wdzięcznej nazwie „ustawa o oszukańczym medium”. Dobrze, bo raczej od tamtego wypadku nie słyszałem, by w Anglii ktoś został wsadzony w dyby za rzucanie zaklęć. W ogóle nie słyszałem, aby kogokolwiek ukarano za wykonywanie takiej „działalności”. Ale uderzę też w drugą stronę: magowie, jasnowidze i tym podobni (szczególnie ci, którzy pobierają za to pieniądze) też niech lepiej się pilnują. Przecież ostatnio głośno było w mediach o znachorze, który za doprowadzenie do śmierci dziecka wylądował w więzieniu. Nie usprawiedliwiam bynajmniej tych, którzy zamykali Helen Duncan. Jednak otwierając się z tym do osób trzecich, i jeszcze za to biorąc pieniądze, można wpłynąć negatywnie na drugą stronę.

Krakus z urodzenia, mag z zamiłowania, błazen z wyboru. To ja, Krakowski Stańczyk, piewca czarnego i wisielczego humoru, łamiącego jak precelki tabu. Nie zawsze wyśmiewający, ale też i pouczający, poglądy zgodnie z życzeniem zmieniający. Ratującego zwierzęta, przenosząc żuczki i ślimaki w bezpieczne dla nich miejsca. Magię znający nie tylko z teorii, ale i z praktyki. Lubiący książki, historię i słone paluszki. Na Okult.pl jak lajkonik na rynek przybyłem by w tym poważnym miejscu objawiać jeszcze poważniejsze, oj naprawdę poważniejsze wieści z wiedzy wszelakiej, czy to magicznej, czy zuchwałej.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl, Krakowski Stańczyk     Designed by Okult.pl