Susza w Hiszpanii, czyli rozmyślania nad wodą z kranu.

Szczęść boże.

Sporo się działo w ostatnim tygodniu. Jednego premiera zastąpili, byłego prezydenta pochwycili, a i być może stolicę pewnego państwa zmienili. Nie zamierzam skupiać się na polityce, dość już o niej jest w telewizji. Zamiast tego dzisiejszym problemem jest susza, jaką występuje na zachodzie naszego kontynentu. Nie byle jaka, bo największa we Włoszech od dwustu lat.

Najgorsza sytuacja jest w Hiszpanii i Portugalii. W niektórych rejonach zbiorniki wody słodkiej starczą do końca roku, jeśli rzecz jasna sytuacja się nie zmieni. Oczywiście nie nastąpi  wówczas katastrofa, gdzie ludzie będą się mordować z powodu pełnej butelki. Ale przerw w dostawach wody dla okolicznych miast można się spodziewać, tak jak i jej braków w godzinach wieczornych. Coś takiego było normą we Lwowie przez długie lata, choć tam wina leżała po stronie kanalizacji.

Zawsze może wybuchnąć wojna, epidemia czy spaść meteor. Chyba jednak bardziej prawdopodobne jest, że coś się stanie z kanalizacją i wody nie będzie przez kilka dni. Te dwa się jakoś wytrzyma, ale w końcu będzie się chciało wziąć prysznic, zrobić pranie, wymyć naczynia. Beczkowozy chyba ciągle musiałyby jeździć w te i wewte.

null

To jeszcze nie Hiszpania. Jeszcze.

 

Albo problem z dostawą prądu. U mnie na osiedlu że dwa lata temu nie było go przez kilka godzin. Jedną z niewielu rzeczy, która się świeciła, był McDonald’s. Sklepy zamknięto, tramwaje przestały jeździć. Zastanawiam się jak by to wyglądało, gdyby taka awaria trwała kilka dni. Lub gdyby ogarnęła całe miasto. Dwa lata temu, też z powodu upałów, następowały wyłączenia prądu. Nieduże, dotykały głównie dużych przedsiębiorstw. Pewnie gdyby sytuacja była gorsza odbiło by się również na gospodarstwach domowych.

Nie mam zamiaru głosić katastrofalnych wieści, że i nas dotknie taka susza albo braki w dostawach czegoś. Ale to, że teraz mamy zasilanie, a z kranu coś leci nie znaczy, że tak musi być cały czas. Zawsze warto mieć jakieś zapasy, choćby na te dwa dni, gdyby z jakiegoś powodu nie dało się zrobić zakupów. Może się zdarzyć cokolwiek, a wtedy przynajmniej tak nie zaboli.

Krakus z urodzenia, mag z zamiłowania, błazen z wyboru. To ja, Krakowski Stańczyk, piewca czarnego i wisielczego humoru, łamiącego jak precelki tabu. Nie zawsze wyśmiewający, ale też i pouczający, poglądy zgodnie z życzeniem zmieniający. Ratującego zwierzęta, przenosząc żuczki i ślimaki w bezpieczne dla nich miejsca. Magię znający nie tylko z teorii, ale i z praktyki. Lubiący książki, historię i słone paluszki. Na Okult.pl jak lajkonik na rynek przybyłem by w tym poważnym miejscu objawiać jeszcze poważniejsze, oj naprawdę poważniejsze wieści z wiedzy wszelakiej, czy to magicznej, czy zuchwałej.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl, Krakowski Stańczyk     Designed by Okult.pl