Thor Heyerdahl, czyli jak Ra ocean przepływał.

W mitologii egipskiej bóg Ra podróżował po nieboskłonie przy pomocy swojej barki solarnej. Kilka tysięcy lat później Norweg Thor Heyerdahl postanowił powtórzyć ten wyczyn, choć nie dosłownie. Zamiast polecieć statkiem kosmicznym postanowił przepłynąć ocean na prostej łodzi z papirusu.

Norweg najbardziej znany jest z wyprawy Kon Tiki z 1947, którą to chciał udowodnić, że mieszkańcy Ameryki Południowej mogli dopłynąć do Polinezji. Zbudował łódź i dokonał tego. Rzadziej wspomina się jego drugą, chyba znacznie ciekawszą podróż. Ta z kolei miała potwierdzić oceaniczne wojaże Egipcjan. Po co dywagować z uczonymi i badaczami nad tym, czy jest to możliwe, lepiej samemu to sprawdzić.

Statek w swej okazałości.

Tak powstał Ra, łódź z trzciny zbudowana przez żeglarzy znad jeziora Czad. W 1969 wypłynęła ona z Maroka, nie z Egiptu, no bo na morzu śródziemnym mogła się uszkodzić. To chyba się nazywa oszustwo. Międzynarodowa załoga miała przed sobą 2 miesiące podróży, ale los się zemścił za oszustwo – statek zatonął przy Karaibach. Thor Heyerdahl nie przejął się tym, tylko znów sobie pomógł. Ściągnął szkutników znad Tititaca, którzy zbudowali mu Ra 2. Tak jakby Egipcjanie sami nie umieli budować swoich łodzi…

Ra 2 wypłynął na morze 17 maja 1970. Załoga zwiększyła się o następne dwie osoby (co miało symbolizować współpracę między narodami), a podróżnik zręcznie budował rozgłos w mediach. Przy okazji sprawdzał dla ONZ jak bardzo zanieczyszczony jest ocean atlantycki. Naukowcy zapewne pukali się w głowę, ale ten po 57 dniach dopłynął do Barbados. Potwierdził on, że na swoich prymitywnych łodziach Egipcjanie mieli szansę dostać się na inny kontynent.

I na czymś takim ponoć przepływali kontynent.

Wszystko na pozór piękne. Statek zbudowany z materiałów tam dostępnych, zgodnie z wytycznymi z czasów faraonów. Jednak wypłynięcie z Maroka jest już ułatwieniem, bo omija się morze śródziemne. Dostała się tam przez Saharę, co pewnie na tamte czasy byłoby równie dużym wyzwaniem – holowanie przez piasek. I za drugim razem, kiedy ściągnął tych rzemieślników znad And. Nie chcę go deprecjonować, bo dokonał czegoś na pozór niemożliwego. Przepłynięcie w czymś takim takiego akwenu i dziś zdaje się szalone. Przecież przy silniejszym sztormie taka łódź bez problemów by zatonęła. Nie da się jednak zaprzeczyć, że sobie nie pomagał podczas próby przekroczenia oceanu.

Thor Heyerdahl nie przejął się tym, szykował się do następnej podróży: “Tygrys”. Niestety, nie osiągnął podczas niej zamierzonego sukcesu. Sławy mu jednak nikt nie odbierze.

Krakus z urodzenia, mag z zamiłowania, błazen z wyboru. To ja, Krakowski Stańczyk, piewca czarnego i wisielczego humoru, łamiącego jak precelki tabu. Nie zawsze wyśmiewający, ale też i pouczający, poglądy zgodnie z życzeniem zmieniający. Ratującego zwierzęta, przenosząc żuczki i ślimaki w bezpieczne dla nich miejsca. Magię znający nie tylko z teorii, ale i z praktyki. Lubiący książki, historię i słone paluszki. Na Okult.pl jak lajkonik na rynek przybyłem by w tym poważnym miejscu objawiać jeszcze poważniejsze, oj naprawdę poważniejsze wieści z wiedzy wszelakiej, czy to magicznej, czy zuchwałej.

Zostaw wiadomość

Leave a comment



Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl, Krakowski Stańczyk     Designed by Okult.pl