Wywiad z arcykapłanką Wicca Sheilą cz.2

Powracamy do rozmowy z Sheilą na temat Wicca. Pierwszą część rozmowy możecie znaleźć pod tym linkiem.

Dzisiaj o magii, czarach oraz o tym jak stać się członkiem Wicca, a także o wiele więcej! Serdecznie zapraszamy i życzymy miłej lektury.


1 Dzięki! Czyli rozwiązaliśmy już kwestię wiary. Przejdźmy teraz do bardziej kontrowersyjnego pytania tyczącego się … magii. Czy w twoim kowenie jest praktykowany jakiś rodzaj magii i jak sami wiccanie patrzą na skuteczność tego typu działań?

Sheila: Jak najbardziej, wiccanie praktykują magię, można by nawet rzec, że w dwóch różnych porządkach. Z pewnością wszyscy wiccanie uprawiają pewien rodzaj magii wysokiej, rytualnej. To dzięki magii ceremonialnej i jej praktykom rytuały, w których doświadczamy misterium, mogą w ogóle mieć miejsce. W trakcie konstruowania przestrzeni rytualnej korzystamy z takich elementów, znanych z innych systemów magicznych, jak zakreślanie kręgu (czyli magicznej bariery wyznaczającej przestrzeń rytuału), czy wzywanie Strażnic – żywiołów a zarazem kierunków świata, które swoje korzenie mają w magii enochiańskiej. W wielu rytuałach odwołujemy się także do innych elementów czerpanych przez lata wiccańskiej ewolucji z różnych systemów magii i zakonów magicznych.

“To dzięki magii ceremonialnej i jej praktykom rytuały, w których doświadczamy misterium, mogą w ogóle mieć miejsce.” – Sheila

2 A jaka jest natura tego drugiego porządku?

Sheila: Wiccanie często zajmują się też magią niższą, stricte praktyczną, nastawioną na konkretny, fizyczny cel.

Wicca

Zazwyczaj są to różnego rodzaju zaklęcia, z których część jest tworzona specjalnie na daną „okazję”, dopasowana do konkretnej osoby czy celu, część zaś jest częścią naszej tradycji i jest wraz z nią przekazywana. Mój kowen, podobnie jak wielu innych wiccan, również się nią zajmuje. Generalnie uważa się, że działania magiczne mogą w jakiś sposób pomóc osiągnąć dany cel, zwiększyć prawdopodobieństwo sukcesu, jednak nigdy nie wykona naszego zadania za nas. Przesłana energia może pomóc osobie chorej w dojściu do zdrowia, na nic się jednak nie zda, jeśli zarzucimy przepisaną przez lekarzy terapię. Zaklęcie może też ułatwić nam znalezienie wymarzonej pracy, ale musimy jej aktywnie poszukiwać, a nie czekać w fotelu z założonymi rękami.

“Generalnie uważa się, że działania magiczne mogą w jakiś sposób pomóc osiągnąć dany cel, zwiększyć prawdopodobieństwo sukcesu, jednak nigdy nie wykona naszego zadania za nas.” – Sheila

3 Sama odczułaś realne oddziaływanie swoich rytuałów na rzeczywistość?

Sheila: Oczywiście! Magia pomogła wielokrotnie mnie, jak i moim bliskim, można rzec, że mamy z moim kowenem wiele sukcesów, zwłaszcza jeśli chodzi o pomoc bliskim w wyzdrowieniu. Myślę, że także nasza magia przyczyniła się do znalezienia pracy przez bardzo bliskie nam osoby, które poprosiły nas o taką pomoc.


4 Z tego opisu wynika, że magia jest skutecznym narzędziem do poprawy swojej sytuacji życiowej.

Sheila: To jednak nie wszystko, bo oczywiście samo odprawianie rytuałów, to, co Wicca czerpie z magii ceremonialnej, także oczywiście wpływa na nasze życie, choć już dużo subtelniej. Uważam, że wielokrotne przeżywanie rytuałów i regularna praktyka może wpłynąć na naszą świadomość i podświadomość, na nasze dusze i umysły. Czuję, że rytuały dały mi nie tylko rozwój duchowy i magiczny (bez względu na to, jak je zdefiniujemy), nie tylko przybliżyły mnie do Bogów, ale również widzę po sobie, że jestem o wiele bardziej zrównoważoną osobą, spokojniejszą. Częściej niż kiedyś odczuwam harmonię z naturą i spokój ducha. Myślę, że to zmiany ważniejsze niż te, które można zaobserwować po użyciu praktycznego zaklęcia.


5 Dziękuje, za wyjaśnienie. Przejdźmy do kolejnej kwestii.
Przygotowując się do wywiadu natrafiłem na informację, że jesteś arcykapłanką linii Whitecroft. Czym jest ta tradycja?

Sheila: Whitecroft to nazwa całej mojej wiccańskiej linii, bądź raczej gałęzi, która rozpoczyna się od Madge Worthington, gardneriańskiej arcykapłanki. Jej kowen spotykał się w domu przy ulicy o takiej właśnie nazwie. Z tej grupy wyłoniły się kolejne, a z nich – jeszcze kolejne.  Jedną z uczennic w kowenie Madge była Vivianne Crowley, którą wcześniej inicjował już Alex Sandres.  Kiedy Vivianne sama została arcykapłanką Wicca, dodała niektóre praktyki, znane jej z aleksandriańskiego kowenu do swojego gardneriańskiego dziedzictwa i wiele osób powiedziałoby, że stworzyła w ten sposób kolejną gałąź Wicca.


6 Z mojej wiedzy wynika, że do linii Whitecroft, która formalnie należy do Tradycji Gardneriańskiej, jedna z człońkin, Vivianne Crowley, zaczęła wprowadzać elementy Tradycji Aleksandriańskiej. Nie kolidowało to z sobą podczas pracy kowenowej?

Sheila: Podział Wicca na linie czy tradycje jest dzisiaj w zasadzie tylko symboliczny i umowny. Sytuacje, w których osoby z tradycji aleksandriańskiej praktykują z gardnerianami i odwrotnie nie są już dzisiaj niczym niezwykłym i w Europie wszyscy wiccanie traktują innych wiccan tak samo, niezależnie od tradycji czy linii.


7 Linia jest taką swoistą genealogią. Dzięki niej rozumiecie pochodzenie i ewolucję swoich praktyk i tradycji.

Sheila: Dlaczego więc o tym wspominać? To raczej względy praktyczne. Kiedy mówię, że jestem z linii Whitecroft, czy z gałęzi Vivianne Crowley, łatwiej mnie zidentyfikować. Łatwiej potwierdzić moją tożsamość, napisać do innych wiccan z Whitecroft i zapytać o tę Sheilę, czy ona naprawdę jest wiccanką, czy tylko oszukuje biednych, niewinnych ludzi. A takie oszustwa zdarzały się i zdarzają się nadal, co jest przykre dla osób, które szukają kowenu i dla nas, wiccan, bo zwykle tacy hochsztaplerzy budują nam bardzo niedobrą opinię.


8 Bardzo dużo rozmawialiśmy ogólnie o Wicca – porozmawiajmy teraz w kontekście lokalnym: Polskim. Z tego co się dowiedziałem, w Polsce działa aktywnie kilka kowenów. Jak się z nimi można skontaktować?

Sheila: Z tego, co wiem, każdy kowen aktywnie działający i otwarty na nowych członków w jakiś sposób się „pokazuje”. Prowadzą strony lub fora w internecie lub organizują spotkania. Najlepiej poszukać takich miejsc w sieci i ogłoszeń. Dobrze wybrać się na spotkanie i poznać wiccan osobiście. I nie ograniczać się! Jeśli ktoś chce mieć jak największą wiedzę, trzeba mieć jak najwięcej doświadczeń i poznać jak najwięcej osób. Warto czasem poświęcić czas i wybrać się na spotkanie na drugim końcu kraju, bo jeśli kowen w okolicy jakoś nam nie odpowiada, to wcale nie znaczy, że gdzie indziej nie czeka grupa wprost dla nas stworzona.

“Jeśli ktoś chce mieć jak największą wiedzę, trzeba mieć jak najwięcej doświadczeń i poznać jak najwięcej osób.” – Sheila

9 Jakie są wymagania, aby rozpocząć swoją karierę jako wiccanin?

Sheila: To trudne pytanie, w odpowiedzi na nie powstał niejeden artykuł. 

Puchar ceremonialny Wicca

Puchar ceremonialny Wicca

Przede wszystkim musi być to osoba dorosła – przyjmujemy więc, że pełnoletnia. W Polsce jest to wiek oczywiście osiemnastu lat, choć wiem, że niektórzy arcykapłani nie przyjmują uczniów młodszych niż 21 lat. Może to się też różnić w zależności od kraju. Sprawa jest dość prosta, bo związana z kwestiami prawnymi – do czasu osiągnięcia pełnoletności za człowieka odpowiadają rodzice lub prawni opiekunowie i to również oni mają prawo do wychowania młodej osoby zgodnie z własnymi przekonaniami i wartościami, również w sferze religijnej. Ja wiem, że młodym ludziom wydaje się to niesprawiedliwe, bo dorosłość nie zawsze wiąże się z dojrzałością i poznałam kilka osób, które interesowały się Wicca grubo przed osiemnastką, ale gdzieś trzeba postawić tę granicę i granica prawna wydaje się tu najlepszym rozwiązaniem. A te parę lat da się przeczekać. Wiem co mówię – sama interesuję się Wicca od czasów szkolnych!


10 W ten sposób łatwiej jest przyciągnąć osoby bardziej stabilne, czyli dojrzałe….

Sheila: A wracając do dojrzałości – to owszem, ona również jest tu niezbędna. Ważna jest jakoś poukładana i stabilna świadomość świata, poglądy, równowaga emocjonalna. Najważniejsza jednak w tej dojrzałości jest odpowiedzialność – gotowość do ponoszenia konsekwencji swoich czynów, no i faktyczne przyjmowanie tych konsekwencji „na klatę”. Nie zawsze są to konsekwencje przykre. Jeśli jesteśmy dla kogoś uprzejmi – on również będzie dla nas miły i jest to także konsekwencja naszego dobrego zachowania się. Ale czasem, jeśli jesteśmy nieuprzejmi, pyskaci albo złośliwi – takich zachowań konsekwencje również trzeba ponosić. Często jednak to nie takie proste i konsekwencje są zbyt złożone i skomplikowane by można je było łatwo przewidzieć. Trzeba być gotowym na to, co przyniesie nam los. 

Wicca

Rytuał

Kolejną ważną cechą jest otwartość – trzeba zawsze zachować trzeźwy, ale otwarty na nowe idee umysł. Ufać naszym arcykapłanom, że prowadzą nas jak najlepszą drogą. Nie zniechęcać się, kiedy jest trudniej, ale kontynuować drogę, którą się obrało. To wymaga również cierpliwości i pewnej zdrowej nieugiętości wobec przeciwności.

No i koniecznie mieć dużo, bardzo dużo zaangażowania. Zwłaszcza na początku drogi – czyli w trakcie pierwszych kilku lat. Młody stażem wiccanin bardzo dużo się uczy, musi poświęcić dużo czasu i energii na tę naukę, na uczestniczenie w rytuałach.

Przydaje się też, nie będę tego ukrywać, pewna stabilizacja finansowa. Nie trzeba być od razu krezusem, ale czasem trzeba do swojego kowenu podróżować, czasami nawet załatwić sobie nocleg. A czasem podróżuje się dość często lub dość daleko – ja swój kowen odwiedzałam w Anglii 7-8 razy do roku. Oczywiście nie ma mowy o jakiejkolwiek opłacie dla arcykapłanów za sam fakt nauczania Wicca. Czasem robimy zrzutkę na ciasto lub świece, ale nie pobieramy żadnych pieniędzy.
Myślę, że należy też wspomnieć koniecznie o jeszcze jednej, ważnej rzeczy – o powołaniu.

“Młody stażem wiccanin bardzo dużo się uczy, musi poświęcić dużo czasu i energii na tę naukę, na uczestniczenie w rytuałach.” – Sheila

11 Czy mówimy o powołaniu takiego rodzaju jakie przeżywają duchowni np. księża, buddyści etc.?

Sheila: W Wicca nie ma osób świeckich – po przejściu inicjacji wszyscy stajemy się kapłanami i kapłankami naszych Bogów. Aby dobrze wypełniać tę kapłańską rolę trzeba słyszeć gdzieś w duchu głos Bogów, przywołujących nas do siebie, pragnących naszej bliskości, i podążenie za tym głosem. Ktoś, kto czuje powołanie z chęcią i radością będzie uczył się, jak zbliżyć się do Bogów i jak im godnie służyć.


12 Z pewnością wielu Czytelników ciekawi twoja osobista droga do arcykapłaństwa…

Sheila: Jak wspomniałam, moja droga zaczęła się, kiedy byłam nastolatką, co było dawniej, niż chciałabym się przyznać, nie chciałabym więc zanudzić Czytelników.
Na nazwę „Wicca” trafiłam przypadkiem (o ile wierzyć, że tak ważne rzeczy mogą się dziać przypadkowo) w Internecie, szukając materiałów o… grach RPG. Niemal od razu Wicca mnie urzekła i wciągnęła. Chciałam dowiedzieć się o niej jak najszybciej i jak najwięcej. Nie od razu zapragnęłam być czarownicą, ale było coś pociągającego w tych internetowych stronach opisujących ludzi wierzących w Boginię i w magię. Z czasem przekonałam się, że wiele tych witryn było nierzetelnymi kalkami amerykańskich książek i postanowiłam się trzymać tej tradycyjnej i inicjacyjnej Wicca. Im więcej czytałam w tamtym czasie, tym bardziej umacniało się we mnie przekonanie, że to coś dla mnie, że to jest właśnie TO COŚ, czym chcę się zajmować.
Nieco później poznałam w sieci ludzi z Poznania i okolic, gdzie wtedy mieszkałam, i umówiliśmy się na spotkanie – tak poznałam pierwszych pogan i ludzi zainteresowanych Wicca na żywo.

Z czasem pojawiła się w Polsce Międzynarodowa Federacja Pogańska – najpierw jej przedstawiciele, później założono polską sekcję tej organizacji. W końcu w 2008 roku Polska Sekcja PFI zorganizowała międzynarodową konferencję w Stęszewku pod Poznaniem, na którą zaproszono również wiccan zza granicy. Byłam już od kilku lat pełnoletnia i zaczęłam myśleć o tym, by poszukać kowenu, w którym będę mogła być inicjowana. To dość śmieszne, bo nie myślałam wtedy jeszcze o praktyce ani dojazdach, ani tym bardziej zakładaniu swojej grupy! Po prostu bardzo, bardzo chciałam być inicjowana, chciałam być częścią Wicca, choć jeszcze nie do końca rozumiałam, z czym to się będzie wiązać. Byłam w każdym razie pewna, że kiedy znajdę odpowiednich ludzi opracuję plan i ostrożnie pójdę do przodu.

“Nieco później poznałam w sieci ludzi z Poznania i okolic, gdzie wtedy mieszkałam, i umówiliśmy się na spotkanie – tak poznałam pierwszych pogan i ludzi zainteresowanych Wicca na żywo.” – Sheila

13 Po lekturze Twojego bloga, wiem, że ta konferencja bardzo zmieniła Twoje życie!

Sheila: W Stęszewku właśnie poznałam Agni i Mike’a Keelingów i… zakochałam się od pierwszego wejrzenia! Rozsądek poszedł w odstawkę tak jak i myśl o tym, że pewnie będę musiała latać do Anglii – od razu wiedziałam, że to po prostu CI ODPOWIEDNI ludzie.  Krótko po konferencji poprosiłam ich o inicjację, robiąc przy tym fatalne faux-pas, bo… zrobiłam to mailem – napisałam do mojego przyszłego Arcykapłana list.  Z góry uprzedzę pytania Czytelników – tak się absolutnie nie powinno robić, to ważny moment i należy poprosić o osobistą rozmowę. Ja jednak nie miałam pojęcia o tym, jak należało się zachować i zrobiłam to najlepiej jak umiałam.
Na moje szczęście Mike i Agni zgodzili się mnie przyjąć, przygotować i inicjować w Wicca.


14 Jednak zanim inicjacja nastąpiła musiałaś przejść przygotowania. Jak one wyglądały?

Sheila: Wiele wydarzyło się w moim życiu w trakcie tych przygotowań do inicjacji i na początku wiccańskiej praktyki. Przede wszystkim zrozumiałam, na czym będzie polegać praktyka w kowenie i że faktycznie będę musiała dużo i często podróżować.

Bogini Matka

Bogini Matka

Szybko jednak dotarło do mnie także to, że nie mogę takiego daru, jak inicjacja zachowywać sama dla siebie, że chcę w przyszłości sama poprowadzić kowen i dzielić się wiedzą i doświadczeniem. Ale moja droga między pierwszą a drugą inicjacją, nie jest, obawiam się, zbyt ciekawa. Po kilku latach praktyki w kowenie poprosiłam mojego arcykapłana o inicjację drugiego stopnia. Następnie przygotowywałam się do niej kolejne lata – samo zostanie arcykapłanem czy arcykapłanką wymaga dużo pracy i zaangażowania, a to dopiero początek, bo prowadzenie swojego kowenu to jeszcze trudniejsze zadanie.
Dzisiaj mam wspaniały kowen – trzech świetnych kapłanów, z których jednego inicjowałam już na drugi stopień, i silną, zdeterminowaną kapłankę. Otrzymałam przy jego zakładaniu, i nadal otrzymuję, wiele pomocy i wsparcia od Mike’a, Agni i całego mojego kowenu macierzystego.
Jeśli kogoś interesują szczegóły mojej drogi, to zapraszam na mojego bloga do sekcji „Pamiętnik”, gdzie opisywałam swoją historię krok po kroku i którą pewnie niedługo uzupełnię kolejnym rozdziałem.

“(…) samo zostanie arcykapłanem czy arcykapłanką wymaga dużo pracy i zaangażowania, a to dopiero początek, bo prowadzenie swojego kowenu to jeszcze trudniejsze zadanie.” – Sheila

15 Jesteś osobą bardzo aktywną: prowadzisz bloga, organizujesz konferencje, aktywnie działasz na rzecz promowania Wicca w Polsce. Na pewno dużo pominąłem, dlatego znacznie lepiej sama przedstawisz czym się zajmujesz!

Sheila: Najważniejszy jest dla mnie oczywiście kowen. Prowadzę wiccańską ścieżką moich uczniów, dzieląc się z nimi moją wiedzą i doświadczeniem. Organizuję spotkania i rytuały, często praktykujemy również z moim kowenem macierzystym i innymi znajomymi wiccanami. Uważam wiccańską praktykę za podstawę i fundament swojej działalności na tym polu, bo, jak zaznaczyłam na początku – w Wicca najbardziej liczy się regularny i zaangażowany udział w rytuałach. 

Poza tym jestem aktywna zarówno w internecie jak i osobiście, i działam na rzecz Wicca niemal od samego początku swojej ścieżki. Póki mieszkałam w Poznaniu organizowałam tam spotkania PFI oraz kilka spotkań dla osób zainteresowanych Wicca, udało mi się wziąć udział w kilku rytuałach, choć nie były to oczywiście rytuały wiccańskie (te objęte są tajemnicą), a raczej wspólne świętowanie znajomych. Do blogów miałam kilka podejść, ale teraz już od lat prowadzę jednego bloga: „Czarowniczo” (https://czarowniczo.blogspot.com/) i fanpage na Facebooku (https://www.facebook.com/czarowniczo/). Niestety, notki nie powstają tak często, jakbym chciała, bo poza swoją działalnością wiccańską normalnie pracuję zarobkowo, na pełen etat.
Poza moim prywatnym blogiem wraz z moim kowenem i kowenem macierzystym prowadzimy witrynę Wiccański Krąg (http://wiccanski-krag.com/), na której pojawiają się zarówno nasze artykuły jak i artykuły wiccan zza granicy, które tłumaczymy, oczywiście za ich zgodą. Przy stronie funkcjonuje również forum. Wiccański Krąg ma również swój fanpage (https://www.facebook.com/WiccaTradycyjne/) i grupę.


16 Masz masę zajęć, Dochodzi do tego jeszcze działalność na „żywo”, czyli praca z ludźmi.

Sheila: Nie ograniczam się jedynie do działalności w Internecie. Wspomniałeś o organizacji konferencji – pewnie masz na myśli odbywającą się niedawno Konferencję Duchowa Alchemia, na którą zaproszeni byli przedstawiciele Wicca, ale również Enochii, Alchemii i Thelemy. Gościliśmy między innymi Vivianne i Chrisa Crowley, Rufusa Harringtona i Krzysztofa Azarewicza. Poza tym organizuję również weekendowe warsztaty dla osób zainteresowanych Wicca i chcących poznawać ją z rzetelnych źródeł, jak i pragnących poczuć namiastkę wiccańskiej energii i rytuału. Oczywiście są to wielkie imprezy, wymagające wysiłku i nie robię tego sama – jest to współpraca wszystkich z Wiccańskiego Kręgu. 

Koło świąt

Koło świąt

Poza dużymi imprezami, które odbywają się nie częściej, niż raz do roku, organizuję również spotkania w Warszawie. Nazywamy je Wiccańskim Kręgiem Doświadczeń lub, żartobliwie, WuKaDkami. Odbywają się nieregularnie, zwykle raz w miesiącu, o terminach na bieżąco informuję na Facebooku. Zwykle wybieram jakiś temat, który omawiam razem z uczestnikami spotkania, dyskutujemy, ale chętnie odpowiadam na wszystkie wiccańskie pytania, również te nie będące w temacie spotkania. No i często też rozmawiamy o sobie nawzajem, gadamy na luzie, żeby lepiej się poznać, bo ważne w tych spotkaniach jest również to, że mają funkcję towarzyską. Mają służyć nie tylko zdobywaniu wiedzy, ale też i poznaniu nowych, fajnych ludzi o podobnych zainteresowaniach, z osobnym spojrzeniem na świat.

Kilkukrotnie udało mi się przeprowadzić podobne spotkania w innych miastach – w Poznaniu czy w Krakowie, więc jeśli w jakimś mieście zebrałaby się grupa osób, która chciałaby się spotkać i pogadać – dajcie znać, może uda się nam umówić tak, żebym do Was wpadła i Was poznała!

“Poza dużymi imprezami, które odbywają się nie częściej, niż raz do roku, organizuję również spotkania w Warszawie. Nazywamy je Wiccańskim Kręgiem Doświadczeń lub, żartobliwie, WuKaDkami.” – Sheila

17 Nasza rozmowa zbliża się już ku końcowi. Na pewno pozostawiła wiele pytań i myśli, które piętrzą się w głowie. Muszę przyznać, że Wicca to fascynująca ścieżka, którą warto poznać i docenić!

Dziękuje za możliwość przeprowadzenia wywiadu. Życzę Ci dalszych sukcesów i rozwijania pasji, które kochasz!

Sheila: Również dziękuję i życzę Tobie i wszystkim Czytelnikom Okult.pl sukcesów w rozwoju duchowym i praktyce magicznej.


I tym pozytywnym tonem zamykamy wywiad. Jesteśmy pewni, że dla wszystkich Czytelników był ciekawym doświadczeniem oraz przygodą. Zostawiamy was teraz z fragmentem utworu: „Mistrz i Małgorzata” M. Bułhakowa, który najlepiej podsumuje całość rozmowy:  „No a czary, jak wiadomo, skoro raz się zaczną, to nic ich już nie powstrzyma”. 

Zespół pasjonatów nieszablonowego myślenia oraz postępu intelektualnego, posiadający wieloletnie doświadczenie w obserwacji oraz analizie otaczającej rzeczywistości. Promotorzy kultury oraz doskonalenia się we wszystkich dziedzinach wiedzy. Wprawni badacze literatury mistycznej, kulturowej, cywilizacyjnej oraz naukowej. Śmiali filozofowie czasów współczesnych, niestrudzeni w poszukiwaniu prawdy.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.



Website Security Test

Znajdziesz nas

Blogi

  • Krakowski Stańczyk

    Hucpa, swawola i łajdactwo w jednym.

  • Zielarski Alembik

    Zielono, zdrowo i ładnie. Czyli Cynthia w swoim żywiole ;)

Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl     Designed by Okult.pl