Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /wp-content/plugins/fresh-custom-code/bootstrap/pluginClass.php on line 116

Zagniewany w pracy, zagniewany w sklepie – gniew nasz powszechny.

Ostatnio byłem w sklepie świadkiem nieprzyjemnego zdarzenia. Na osiedlu jest Lidl, a jak to obecnie ze sklepami bywa, ma problem z ilością zatrudnionych. Jak zauważyłem na zmianę pracuje tam z 5 osób, a to jednak supermarket, zazwyczaj więc otwarta jest tylko jedna kasa. Kolejki są tam normą, nie każdy dobrze to znosi. Jednego klienta ogarnął taki gniew, że nie zapanował nad sobą.

Poszedł w tym jednak na łatwiznę. Zamiast prosić o rozmowę z kierownikiem, by kulturalnie poradzić zatrudnienie większej ilości pracowników, zaczął wyzywać się na bogu ducha winnej kasjerce. Ta zachowała się właściwie, zachowała milczenie i po prostu dalej kasowała. Jegomościa to tylko nakręciło i zaczął on szukać sojuszników do swej sprawie. Mało kto był jednak chętny, a ja mu poradziłem by się zamknął, bo przeszkadza mi słuchać audiobooka (gdyby był większym ode mnie osiłkiem najpewniej bym tak nie powiedział). Najczęściej świadkiem tego jestem właśnie w tym Lidlu.

Moja matka pracowała w miejskim urzędzie i ileż to nasłuchałem się opowieści o złych petentach. Oczywiście chyba dla nikogo nie jest przyjemnością wizyta w jakimkolwiek urzędzie, szczególnie jeśli wiąże się ona z opłatami. Jeśli jednak przychodzi się jawnie okazując swoją niechęć nie ma co się dziwić, że i ci będą traktować drugą stronę wrogo. Sam w pracy spotykam się z różnymi osobami i muszę powiedzieć, że jej najgorszą stroną są klienci.

Chyba każdego denerwuje telefon z call center. Kiedyś to była istna plaga, bez znaczenia czy to ranek, czy też wieczór. Gdy odbierałem potrafiłem wulgarnie zbyć dzwoniącego, aż sam miałem okazje zaznać przyjemności pracy w czymś takim. Po tym kulturalnie kończyłem już rozmowy. Od kiedy zacząłem pracę w sklepie zobaczyłem tez, jak to wygląda z ich strony, i sam robiąc zakupy staram się być jak najbardziej miły, choć często mnie szlag jasny zalewa.

Bo to jest taka spirala wzajemnej niechęci. Kasjer obrażany przez klienta (wcześniej być może zjechanego przez szefa) idzie do urzędu i okazuje niechęć urzędnikowi, gdzie ten potem będzie opryskliwy jak sam pójdzie robić zakupy. Nie mówię bynajmniej by wszyscy chwycili się za ręce i zaczęli śpiewać Kumbaya, My Lord. Nie ma sensu jednak wydzierać się na kogoś, kto jest na samym dnie maszyny, bo to nie od niego zależy, że jest za mało osób czy musi dzwonienie jest jego pracą (chyba, że wina leży ewidentnie po jego stronie). Ta jedna osoba nic nie zmieni, najwyżej zmieni pracę. Albo sama przy nadarzającej się okazji upuści emocje na kimś obcym. Lepiej więc swój gniew wyładować na specjalnej do tego piłce.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl, Krakowski Stańczyk     Designed by Okult.pl