Zakaz handlu w niedziele – Voohoo jest za!

W swoim pierwszym wpisie wita was, najpewniej istoty niższe, wspaniała i wielka Buława Voohoo. Z duetu JA i ten drugi to JA odpowiadam za myślenie, planowanie i wprowadzanie. Ten drugi, co nosi maskę, to tylko narzędzie. Bezużyteczne, ale jak się nie ma w czym przebierać, to bierze się pierwsze lepsze. Nie będę was jednak zanudzał wieściami o swojej wyższości, bo nie ma sensu powtarzać rzeczy powszechnie znanych. Za to zabiorę głos w temacie, o którym ostatnio wszyscy, ale to wszyscy mówią: zakaz handlu w niedziele. Ja jestem jak najbardziej za nim.

Zapewne część niegodnych osobników może mnie teraz nieładnie określać różnymi epitetami, takimi jak lewak, komunista i im podobne. Nie powiem, mogło to zostać wprowadzone lepiej. Ale przedstawię fakty, które powinny przekonać niedowiarków tego zakazu. Jeśli tak się nie stanie, to jego, a nie mój problem. Nie ja wpadłem na pomysł wolnej niedzieli. Ale rozumiem powody jej wprowadzenia i nie mam nic przeciwko temu.

Niedzielna tradycja wypraw do galerii handlowych raczej nie zniknie.

Po pierwsze zakaz handlu w niedzielę nie pojawił się znikąd. „Solidarność” już od kilku lat postulowała, by to wprowadzić. Jest to więc inicjatywa obywatelska, choć niezupełnie zgodna z pierwotnym zamysłem. Dotyka ona grupy zawodowej, która przez ostatnie lata nie miała tak lekko. Ostatnio wzrosły w niej pensje, to prawda, wcześniej nie było jednak tak kolorowo. W krajach pochodzenia wielkie sieci liczą się ze związkami zawodowymi, tutaj są one zwalczane. Oczywiście ktoś może podnieść argument, że zawsze można pracę zmienić. Przejdźcie się jednak po sklepach i zobaczcie, ile z nich poszukuje pracowników. To oznacza braki w kadrze. Łatwiej będzie je rozwiązać, gdy działalność jest możliwa przez 6 dni, nie 7. A studenci? Pracę na weekend można znaleźć nie tylko w markecie.

Po drugie nietrudno znaleźć listę dni, w których to prawo funkcjonuje. Same sklepy również będą podawać takie informacje. Co równie ważne, prawo będzie wprowadzane stopniowo. W obecnym roku zakaz handlu w niedziele obejmie dwie w miesiącu. W 2019 tylko jedna będzie handlowa, a w 2020 wszystkie. Są i będą wyjątki, szczególnie przed świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Już teraz klienci w część dni świątecznych muszą się liczyć z tym, że handel jest możliwy tylko przez kilka godzin. Zresztą nikt nie mówi, że ten zakaz będzie wieczny. Następna ekipa rządząca może z niego zrezygnować. Jeśli odbiór społeczny będzie negatywny, to prędzej czy później zrobi to obecna władza.

Podobne prawo funkcjonuje w kilku krajach Unii Europejskiej. Najlepszym przykładem są Niemcy, gdzie w siódmy dzień tygodnia otwarte są jedynie sklepy przy dworcach, stacje benzynowe i bazary. Podobnie jest w Austrii. W Belgii, Holandii i Grecji zamknięte są duże markety, za to mniejsze sklepy mogą być otwarte. W Hiszpanii i Francji z tego zakazu wyjęte są rejony turystyczne. W takim Luksemburgu i części Wielkiej Brytanii z kolei mogą być one otwarte przez kilka godzin. Widać więc, że zakaz handlu w niedzielę nie jest nowym pomysłem i nie pojawił się znikąd. Skoro mają go bogate kraje, z których wywodzi się część wielkich sieci działających w Polsce, czemu nie miałby go mieć nasz kraj?

Źródło: https://paczaizm.pl/do-otwarcia-biedronki-pozostalo-jeszcze-dziewiec-godzin-kolejka-przed-sklepem-zakaz-handlu-w-niedziele/

Kończąc ten wywód, bo nie śmiem wątpić, że przez niego przebrnęliście, podam najważniejszy mym zdaniem argument: to tylko jeden dzień. Nie mogę uwierzyć, że przez sześć dni nikt nie jest w stanie zrobić porządnych zakupów. Nawet jeśli ktoś pracuje na zmiany zawsze może je zrobić przed czy po robocie. Jesteśmy przyzwyczajeni, że w święta większość sklepów jest zamknięta. Jeżeli ktoś naprawdę będzie czegoś potrzebował, to przecież są otwarte stacje benzynowe czy mniejsze sklepy. Mógłbym podać również argument o małych sklepikach osiedlowych, warzywniakach i tak dalej, niestety tych niewiele już pozostało. A to prawo może im naprawdę pomóc w interesie.

No chyba, że ludzie naprawdę są takimi niedorajdami, że nie mają żadnych zapasów i przez ten jeden dzień umrą z głodu. Nie słyszałem jednak o masowym wymieraniu w Polsce, ani też o przypadkach kanibalizmu w ciągu ostatnich dni. Wnioskuje więc z tego, że jakoś z wolną niedzielą ludzie sobie poradzili. Oczywiście, ludzie będą się przyzwyczajać przez pierwszy, drugi miesiąc. Ale w końcu się przyzwyczają.

PS. Pamiętajcie: Buława zawsze ma rację. Voohoo zawsze ma rację.

PPS. Tu macie wpis mówiący o tym, czemu zakaz jest zły – Krakowski Stańczyk

Krakus z urodzenia, mag z zamiłowania, błazen z wyboru. To ja, Krakowski Stańczyk, piewca czarnego i wisielczego humoru, łamiącego jak precelki tabu. Nie zawsze wyśmiewający, ale też i pouczający, poglądy zgodnie z życzeniem zmieniający. Ratującego zwierzęta, przenosząc żuczki i ślimaki w bezpieczne dla nich miejsca. Magię znający nie tylko z teorii, ale i z praktyki. Lubiący książki, historię i słone paluszki. Na Okult.pl jak lajkonik na rynek przybyłem by w tym poważnym miejscu objawiać jeszcze poważniejsze, oj naprawdę poważniejsze wieści z wiedzy wszelakiej, czy to magicznej, czy zuchwałej.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl, Krakowski Stańczyk     Designed by Okult.pl