Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /wp-content/plugins/fresh-custom-code/bootstrap/pluginClass.php on line 116

Zmarli wśród żywych, czyli pierwowzór Halloween.

Tydzień temu byłem lamą i nie napisałem nic w Halloween. Co było to było, teraz mogę to zrobić. Nie będzie o samej świeckiej tradycji, gdzie to dzieci się przebierają i pod groźbą żądają słodyczy, prędzej o tym, skąd Halloween się wywodzi. Genezy „święta strachu” należy jednak szukać  nie w kraju kowbojów, lecz w zachodniej Europie.

Tam to bowiem w nocy z 31 października na 1 listopada obchodzono święto Samhain. Kończyło ono czas żniw, a wraz z tym stary rok. Tak, nie było pierwszego stycznia fajerwerków i strzelających korków, działo się to dwa miesiące wcześniej, w bardziej uroczystej niż dzisiaj atmosferze. No dobra, też się upijano, ale nie zakłócajmy chwili powagi. Zgodnie z przekazami dzień wcześniej wygaszano wszelki ogień i następnie rozpalano nowy. Sk również ofiary, ale raczej nie z ludzi. Bez sensu zabijać kogoś, kto i tak za chwilę wróci.

A mógł, bo w tą noc zacierały się granice między światem żywych i umarłych, i duchy masowo opuszczały niegościnny Tartar, by znów przez chwilę pooddychać świeżym powietrzem. Cóż za wspaniała okazja dla tych wszystkich, co po śmierci chcieli spotkać bliskich, szczególnie tych niewiernych. Ale żywi głupi nie są, i znaleźli na nie sposób, bez dzwonienia do ghostbusters.

W domostwach gaszono wszelkie światło (pewnie udawano, że nikogo nie ma), wystawiano jedzenie na zewnątrz, a także się przebierano. Tak więc jeśli ktoś zastanawia się, cóż za kretyn postanowił nabić kieszeń sprzedając dzieciom stroje, oto ma winnego: dawnych Celtów. Kłamstwem byłoby powiedzieć, że chodziło o stroje z horrorów, raczej o łachmany biedoty. Zmarli byli tolerancyjni i nie w smak było im dręczenie nędznikóww, już nawet nie mówiąc o ich opętaniu. Lub też panowała taka bieda, że jedynym strojem był codzienny ubiór. Druidzi zresztą też się przebierali, tym z kolei bliżej jednak było do dzisiejszych standardów: demoniczne maski i wysokie szaty.

Nie wszystkie duchy były jednak przeganiane. Zacnych przodków zapraszano do siebie, gdzie ponoć nie stroniono od alkoholu. Popieram, nie ma lepszego sposobu na przywitanie zmarłego kolegi niż wypicie z nim strzemiennego. Poza tym wracali zmarli bohaterowie, żywi bohaterowie udawali się w zaświaty i następowały inne zjawiska, które byłyby pożywką dla kilku odcinków „Nie do wiary”. Z czasem, wraz z rozwojem chrześcijaństwa, tradycja zaczęło tracić na rzecz Wszystkich Świętych i Zaduszek. Stety (lub niestety) Irlandczycy przybywający do USA postanowili przypomnieć sobie o korzeniach.

Świecka tradycja nabrała znanego kształtu w XX wieku na skutek spisku krawców i cukierników, którzy to znaleźli sposób wyciągania ciężko zarobionych pieniędzy. Dzieci z kolei (idąc za przykładem IRA) zrozumiały, że grożąc “psikusem” są w stanie wyciągnąć od dorosłych dobra materialne. Tak oto komercja zastąpiła stare zwyczaje.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl, Krakowski Stańczyk     Designed by Okult.pl