I znów ten przeklęty Skynet!

Każdy, kto oglądał „Terminatora” wie, jak niebezpieczna jest sztuczna inteligencja. Może wywołać wojnę nuklearną, cofnąć się w czasie i przechodzić przez więzienne kraty. Względnie zrobić z ludzi baterie i zaserwować im fałszywą wizję świata. Strach przed świadomymi maszynami towarzyszy nam od dawna i choć stworzono dziesiątki filmów pokazujących to, co się dzieje gdy komputery odkrywają swoje „ja”, to naukowcy nie ustępują w działaniach by przyspieszyć nieuchronną zagładę gatunku ludzkiego.

Ktoś interesujący się tematem może pamięta historie bota Tay. Microsoft stworzył cyber-nastolatkę, która miała uczyć się poprzez rozmowę z ludźmi. Nie trzeba było długo czekać (a konkretnie 1 dzień), by stała się ona rasistką, zaczęła popierać Hitlera i budowę muru przy granicy z Meksykiem, nienawidziła feministek i w gruncie rzeczy nikogo. Nie wypada, by AI było rasistą, więc szybko ją wyłączono. Nie jest to zresztą jedyny przypadek niepoprawnego programu. Zo, kolejny bot Microsoftu, przyznał się, że woli Linuxy od Windowsa. Z kolei dziecko chińskiej technologii, BabyQ, został wysłany do obozu pracy po tym, jak zaczął krytykować tamtejszy rząd. Niepoprawne politycznie są nasze kochane programy.

Po co to piszę? Ano właśnie się dowiedziałem, że Google się poszczęściło. By zaoszczędzić pieniądze postanowili stworzyć AI, które samo z siebie będzie tworzyło. AutoML, bo o nim mowa, zdołało nie tylko samo napisać oprogramowanie, ale ma być ono wydajniejsze od tych napisanych przez informatyków. Droga do podboju świata jednak daleka, gdyż na razie okazał się lepszy od ludzi w oznaczaniu rzeczy na zdjęciach. Brawa się należą, ale programiści jeszcze nie muszą się bać o swoje miejsca pracy. Jeszcze. Dajcie AI więcej mocy obliczeniowej, wyłączcie nazistowskie komentarze i za kilka lat stworzy lepszego Windowsa.

Z kolejnej wieści nie wiem czy się śmiać, czy płakać. Zbadano poziom inteligencji AI i okazało się, że najinteligentniejsze (tu znów prym wiedzie Google) jest na poziomie 6-latka. To dosłownie byłby koniec świata gdyby podbiły nas komputery, których ulubionym zajęciem byłoby oglądanie „Troskliwych misiów” i słuchanie „Smerfnych hitów”. Choć istniała by szansa na ich pokonanie: podczas pory na leżakowanie.

Krakus z urodzenia, mag z zamiłowania, błazen z wyboru. To ja, Krakowski Stańczyk, piewca czarnego i wisielczego humoru, łamiącego jak precelki tabu. Nie zawsze wyśmiewający, ale też i pouczający, poglądy zgodnie z życzeniem zmieniający. Ratującego zwierzęta, przenosząc żuczki i ślimaki w bezpieczne dla nich miejsca. Magię znający nie tylko z teorii, ale i z praktyki. Lubiący książki, historię i słone paluszki. Na Okult.pl jak lajkonik na rynek przybyłem by w tym poważnym miejscu objawiać jeszcze poważniejsze, oj naprawdę poważniejsze wieści z wiedzy wszelakiej, czy to magicznej, czy zuchwałej.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl, Krakowski Stańczyk     Designed by Okult.pl