Życie w rytmie tanga – nie tylko taniec

Książki, magazyny czy gazety pochłaniam jak szalony. Nieważne, czy w postaci papierowej, czy cyfrowej. Swego czasu sam nawet coś machnąłem, w większości to były jednak fanfici (czyli pisarstwo w oparciu o realnie istniejące dzieło), którymi może nie do końca bym chciał się chwalić. Wtedy też często czytałem opowiadania znajdujące się w internecie. Ostatnimi czasy tego nie robię, ale „Życie w rytmie tanga” wessało mnie na dłużej.

Początkowo podchodziłem do tego z obawami. No bo taniec i opowiadanie? O nim wiem tyle, że jest ten z gwiazdami, na rurze i rumba, samba i cha-cha. Zastanawiałem się, co może być w nim ciekawego (chyba, że bohaterem historii byłby Popek). Jakież było moje zaskoczenie, gdy zabrałem się za początek. Pozytywne zaskoczenie. Na razie jestem po 10 rozdziale (tych na chwilę obecną jest ponad 50!), tak więc skupię się na początku opowiadania. Link do opowiadania i bloga macie tutaj.

Autorem jest Patrycja Sura i to muszę jej przyznać – naprawdę zna się na rzeczy. Gdy bohaterowie dyskutowali o tym, który styl bardziej pasuje, otwierałem oczy równie szeroko, co mniej ogarnięte postacie. Na szczęście szybko było wyjaśniane, o co chodzi. Zresztą na blogu znajdują się „Taneczne ciekawostki”, gdzie dokładniej jest opisane, jakież to wygibasy robią postacie. Historia toczy się w Krakowie, co dla mnie jest kolejnym plusem. Na razie „zatrzymałem” się w okolicy Teatru Bagatela. Mam nadzieję, że będzie więcej o królewskim mieście ^^

Więc o fabule. Główną bohaterką jest lady Patrycja Ville. Wszystko zaczyna się w teatrze, w którym znajduje się lady Patrycja Ville (czemu lady – do czytania!), czyli główna bohaterka. Trzech mężczyzn kłóci się o sztukę teatralną, której treścią ma być właśnie taniec. Tak się dziwnie złożyło (zapewne konstelacja planet), że Patrycja jest utalentowaną tancerką, tyle że od jakiegoś czasu nie w temacie. Przy okazji w oko wpada jej aktor Maciek. Zgadza się im pomóc w sztuce, i jako choreograf, i jako aktorka. Żeby było, że przeczytałem, ale dla chętnych ukrywam:

Tytuł spojlera
Potem prowadzi bohaterów do szkoły tańca, która dziwnym trafem nosi jej imię (xD), gdzie poznaje przyjemną recepcjonistkę Marlenę, z która od razu wszyscy się hmmm „zaprzyjaźniają”. Bohaterka wspólnie z innym trenerem uczy podstaw panów aktorów, przy okazji wspominają sobie różne sytuacje z przeszłości. Zakończyłem na wyjściu do teatru, gdzie Maciej wita Patrycję strzepując jej resztki papierosa na głowę, a potem robią spektakl na ulicy. Wspólnie też obrażają jakąś babę z restauracji, co wcześniej była niemiła względem bohaterki. Dobrze jej tak!

Kwestie techniczne? Błędów gramatycznych nie dostrzegłem. Długość rozdziałów jest odpowiednia; jeśli masz przerwę czy gdzieś jedziesz, to bez problemów powinieneś przeczytać jeden czy dwa. Dialogi nie są przegadane, akcja nie pędzi ciągle do przodu. I co najważniejsze, nie mierzi jako romans. Tego typu historie to nie moja działka, ale facet naprawdę może to przyjemnie czytać.

I jak dla mnie najlepsze: dialogi! Choć bohaterowie nie szczędzą sobie wycieczek osobistych, to robią to z pełną klasą, zero przekleństw czy wulgarności. Nie mają nic przeciwko mówieniu zabawnych historii o sobie nowo poznanym osobom xD Część postaci pobocznych jest zwykło chamska i tego nie ukrywa. Całość „Życia w rytmie tanga” jest podlana dużą ilością ironii, nie spodziewajcie się drętwego opowiadania.

Tytuł spojlera
Jak choćby już w trzecim rozdziale tłumaczenie się co Maciek robił na kanapie Patrycji.

Komu więc mogę polecić bloga i „Życie w rytmie tanga”? Po pierwsze rzecz jasna fanom romansideł. Drugą grupą są ci, którzy naprawdę lubią taniec. I w sumie każdemu, kto szuka ostatnimi czasy czegoś do czytania. Lekka historia romantyczna, której jednak bym nie postawił obok dzieł Jane Austin. I dobrze. Ma duży potencjał na wydanie książkowe, czego z całego serca autorce życzę 🙂 A co tam, wstawię link ponownie: https://tangozycia.blogspot.com/

Krakus z urodzenia, mag z zamiłowania, błazen z wyboru. To ja, Krakowski Stańczyk, piewca czarnego i wisielczego humoru, łamiącego jak precelki tabu. Nie zawsze wyśmiewający, ale też i pouczający, poglądy zgodnie z życzeniem zmieniający. Ratującego zwierzęta, przenosząc żuczki i ślimaki w bezpieczne dla nich miejsca. Magię znający nie tylko z teorii, ale i z praktyki. Lubiący książki, historię i słone paluszki. Na Okult.pl jak lajkonik na rynek przybyłem by w tym poważnym miejscu objawiać jeszcze poważniejsze, oj naprawdę poważniejsze wieści z wiedzy wszelakiej, czy to magicznej, czy zuchwałej.

Zostaw wiadomość

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Copyright 2017 © All Rights Reserved Okult.pl, Krakowski Stańczyk     Designed by Okult.pl